Skip to main content

Wydawca: Ván Records

Cholerne upały. Klima siada, piwo się gotuje a wóda nie smakuje jak wczorajszej nocy. I do tego ta czekoladowa posłannica diabła, Omena w telepudle mówi, że goręcej będzie i w ogóle piekło na ziemi… No właśnie a propos omenów, demonów i innych czarcich postaci w ciemności…

Verdunkeln wydał całkiem klawy album. Drugi tak dla sprostowania. I muszę stwierdzić, że wyszedł mu przyzwoicie dobrze. O ile Niemcy tworzący znany tu i ówdzie Graupel niczego nowego w szatańskiej materii nie wymyślili, o tyle „Weder Licht…” jest konsekwentnym rozwinięciem tego, co znalazło się na debiucie z 2007 roku niepańskiego. To co zawsze mogło jednych wkurwiać, innych cieszyć to to, że Verdunkeln charakteryzował i charakteryzuje się nadal rozpasłymi utworami granymi na jeden przytup. Dla jednych to zaleta, dla jednych to wielka wada i zupełny bezsens, ale… W muzyce Verdunkeln monotonia wylewała się zawsze i wszędzie co paradoksalnie zawsze budowało mistyczny, wręcz wymieszany z senną fantazją klimat. Jeśli dźwięki z takiego albumu jak chociażby „Memoria Vetusta II” Blut Aus Nord – ale bardziej na sterydach niczym zawodniczki z byłego NRD – czy chociażby Urfaust z „Der freiwillige Bettler” są Wam znane, będziecie wiedzieli o czym mówię. Nieskończone przestrzenie, magia i mistycyzm, nieskończone źródło życia i lodowaty chłód piekła okraszone w potężne brzmienie gitar i czysty, demoniczny wokal. Sprawiają, że piekło staje się rajem, a raj piekłem. Nie światło i nie cień, niczym czyściec duszy i sąd ostateczny. Taki jest obecnie Verdunkeln.

Dla jednych więc będzie to kolejny black metalowy projekt nie wnoszący nic do gatunku (bo nie wnosi) i zapchaj dziura w sezonie ogórkowym pomiędzy kolejnym zimnym browcem. Dla drugich zaś ciekawe spojrzenie na materię religii z perspektywy pogodynki Omeny: będzie burza, czy też nie.

Ocena: 7.5/10

Tracklista:
1. Das Antlitz des Himmels
2. Am Ende des Abgrunds
3. Die letzte Legion
4. Unsre Richter
5. Weder Licht noch Schatten

Łysy
793 tekstów

Grafoman. Koneser i nałogowy degustator Browaru Zakładowego. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Skomentuj