Kontakt: Valinor

Płyta którą dzisiaj mam okazję recenzować w pojmowaniu czasu z perspektywy internetu w zasadzie można by umiejscowić gdzieś w okolicach funkcjonowania kultury aszelskiej. „Hidden Beauty” zostało nagrany w 2006 roku. Mimo tego, postanowiłem opisać ten krażek, z paru powodów, między innymi dlatego, że mi to prostu zaproponowano. Aczkolwiek „opisać” nie znaczy pogłaskać po głowie.

Zespół funkcjonuje od 1993 roku i za to już szacun, bo to wytrzymać tyle w graniu muzyki – nawet dla samej przyjemności – to trzeba mieć samozaparcie. Mam nieco problem, bo nie wiem jak muzycy prezentują się teraz przeszło pięć lat po nagraniu „Hidden Beauty”, więc całość mojego poniższej wypowiedzi będzie się odnosiło do Valinor A.D. 2006. Powiem tak, patrząc mniej więcej obiektywnie na tamten czas, miało to pewnie jakąś rację bytu. Dzisiaj obawiam się, że jeśli zespół nie nagra czegoś nowego, a i ich umiejętności zatrzymały się na „Hidden Beauty”, to ja tego nie widzę. Co więc mamy na tej płycie? Ano w zasadzie dość melodyjny death metal ze sporą ilościa klawiszy i pewnymi elementami heavy (specyficzne „dziewicowe” riffy). Czyli dla prawdziwego metalowca, co to ogólnie pogardza, słuchanie tego dłużej niż 5 minut było by torturą. I w zasadzie niestety w pewnych momentach jest to dla mnie zbyt przesłodzone (chociażby instrumentalny tytułowy utwór). W momencie jednak kiedy wyłączymy sobie klawisze ta muzyka ma całkiem ciekawy potencjał. Umiejętności muzyków (poza wokalistą, który nieco drażni mnie swoim sposobem śpiewania) w zasadzie są bez zarzutu i tak trochę z „Hidden Beauty” jest, że bardziej służyła ona chyba zaprezentowaniu umiejętności niż muzyki, czy jakiegoś przekazu. Denerwują mnie klawisze, bo z perspektywy tych 5 lat kompletnie się zestarzały i wywołują co najwyżej uśmiech na twarzy – przynajmniej niektóre rozwiązania, które tu zastosowano.

W zasadzie jestem ciekawy, jak pomysł na muzykę ma dzisiaj Valinor, bo mam wrażenie, że w zasadzie „Hidden Beauty” teraz niespecjalnie trafi do jakieś większej grupy ludzi. Ja bym wyciął klawisze, albo uczynił je naprawdę bardzo marginalnym instrumentem, a skupił się na graniu gitarowym. Nieco mocniej, bardziej agresywnie.

Ocena: 6/10 (ocena jest na 2006 roku, obecnie nie wystawiłbym żadnej, a gdyby taki materiał nagrano w tym roku dostał by niżej)

Tracklist:

01.  Prologue
02.  Hidden Beauty
03.  The Voice of Space
04.  The Funeral
05.  A Hand of Dead
06.  Hidden Beauty – The Beginning (Instrumental)
07.  Requiem
08.  The Bloodless Face
09.  Epilogue
Ef
4723 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj