Wydawca: Arachnophobia Records

Czy czekałem na debiut UR? Nie czekałem, niemniej jednak „Hail Death” doceniam, posiadam na CD i obrócę ją w odtwarzaczu raz na jakiś czas.

Debiutancki materiał zatytułowany „Black Vortex” sprawdzam już od jakiegoś czasu i niestety, ale nie może mi do końca zaskoczyć. Próbuje wyciągnąć z tej muzyki coś dla siebie, ale nie udaje mi się. Ja wiem, że to nie jest i nigdy nie miało być oryginalne granie, ale płyta zwyczajnie mnie nie porywa. Mimo licznych przesłuchań ta wariancja na temat black metalu, który raz skręca nieco w kierunku czarnego thrashu, a raz w alejkę doom metalowych wałków, nie do końca się sprawdza. I powoli ta recenzja robi się jak ta płyta: nudna. „Hail Death” było trochę bardziej skoncentrowane i nakierowane na doom metal. Mnie to granie leżało dużo bardziej i podtrzymuje pozytywną opinię o tej EP-ce. „Black Vortex” natomiast nie mam ochoty słuchać, bo ta muzyka w żaden sposób mnie nie porusza. Są jakieś pojedyncze momenty, przy których oderwę się od zadań dania codziennego i skupię na chwilę na muzyce. To tyle.

Wymęczyłem tę recenzję, nie jestem z niej zadowolony. Niestety pełny album UR nie stanie się najjaśniejszym klejnotem w koronie Arachnophobia Records…

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Black Vortex
2. Black Spark
3. We Are Mortal
4. Shed My Skin
5. The Beckoning Silence
6. The Last Feast
7. Cleansing by Fire
8. The Goddess of the World
9. Oblivion

Pathologist
1174 tekstów

Here on Earth „Zaświat”Recenzje

Here on Earth „Zaświat”

OracleOracle21 października 2026
Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026
Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026

Skomentuj