Wydawca: Eastside/ Witches Sabbath Record

Mamy do czynienia z pierwszym materiałem młodego zespołu. Muzycy jednak do przedszkolaków nie należą. Jak brzmi ich debiut? Czy dźwięki, które proponują, zainteresują przygłuchego słuchacza mieniące się recenzentem? Czy Antonio w końcu pokocha Florencję? O tym poniżej.

 

Lubię takie płyty. Proste i diabelskie. W zasadzie od początku (chociaż w tym wypadku bardziej od drugiego utworu) słychać, że zespół nie zamierza odkrywać żadnych niezbadanych do tej pory rejonów muzyki i nie aspiruje też specjalnie do roli liderów gatunku, czy innych celebrytów. Upir prezentuje black metal prosty w swojej wymowie, mało skomplikowany w kompozycji, ale i tak wypalający na mózgu trzy szóstki. Od pierwszego przesłuchania materiał wpada w ucho. Owszem z oryginalnością mu nie po drodze, ktoś pewnie powie nawet,  że jest po prostu średni. Kwestia odbioru. Mnie ten materiał po prostu siadł. Słuchać go mogę wszędzie, a przy okazji stroić na ulicy mroczne miny, co w połączeniu z głośnymi słuchawki i siarką się z nich wylewającą  daje efekt piorunujący. Albo śmieszny. Wróćmy do płyty. „Possession” to – jak się niektórzy pewnie domyślają – muzyczno – wokalny opis opętania. Zaczyna się od rytuału przywodzącego na myśl voodoo, chociażby przez rytmiczne bębny. To utwór instrumentalny – swoistego rodzaju intro (ciekawe kiedy ktoś napisze, że to ambient, bo wszystko co ma klawisze, lub sample musi przecież nim być). Mamy też outro, jakby ktoś pytał. Reasumując – jest prosto i z pierdolnięciem. Wieje chłodem prosto ze Skandynawii, a i tak czuć piekło.  A teraz wokal. Nie da się odmówić ekspresji, szaleństwa i pozornego (?) braku kontroli w czasie wydawania dźwięków, co na pewno robi wrażenie, ale czy aby na pewno to opętanie? Spotkałem się już parę razy z założeniem, że tak najlepiej (chodzi o ostatni z wymienionych przeze mnie aspektów) jest je oddać– no kurwa nie wiem czemu. Całość jednak robi naprawdę dobre wrażenie, chociaż podkreślam – nie spodziewajcie boskich cudów, czy muzycznego przełomu. Black metal i chuj.

 

Jako, że my na Kejosie oceniamy tylko i wyłącznie obiektywnie, to muszę wyraźnie zaznaczyć, że dzisiejsza ocena – wiem to łamie serca – będzie jak najbardziej subiektywna. Nie poradzę nic na to, żę takie grania mi po prostu leży. A, teksty są po polsku.

Ocena: 7/10

Tracklist:

01. Ritual I
02. The Blinds of Winter Storems
03. Rats
04. Satanic Curse
05. Possession
06. Ritual II

 

 

 

Ef
4729 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj