Dziś zabieramy Was w podróż do roku 1995. Premierem Polski jest Józef Oleksy, wyobry prezydenckie wygrywa Kwaśniewski, na Bałkanach trwa wojna, nad Mazurami pojawia się UFO, Legia wchodzi do Ligi Mistrzów a Polacy przyzwyczają się do cen po denominacji.
Za to polscy metalowcy rozkochują się w rozmiękczonych dźwiękach Tiamat, My Dying Bride, Decoryah, Paradise Lost… I w takiej mniej więcej tradycji osadzona jest debiutancka EPka Holendrów z Unothera, zatytułowana „Broken”. Mamy na niej piętnaście minut muzyki, którą generalnie nazwałbym doom/death metalem w jego melodyjnej odmianie. Dużą rolę pełni tu więc klawisz, gitary są ciężkawe, smutnawe, ale chwilami i nudnawe, zaś wokalista w dobry sposób imituje Aarona Stainhorpe’a. No wypisz wymaluj Unothera rozkochała się w, zwłaszcza brytyjskiej, scenie doom/death metalowej z połowy lat dziewięćdziesiątych i chce ją wskrzesić swoimi dźwiękami. I fajnie jej to nawet wychodzi w takim kawałku jak 'The Sum of Contradictions”, gdzie prym wiodą ponure gitary, a wokalista śpiewa silnym głosem a’la wspomniany już frontman Umierającej Panny Młodej. Ale nie do końca podobają mi się te instrumentalne przerywniki, są trochę zbyt melodyjne – rozbijają przez to niezły, smutny klimat całości, podobnie jak zbyt czysty wokal w „Broken (Requiem)”. Jednak generalnie to jest całkiem fajny materiał, a piętnaście minut jak na pierwszy kontakt wystarcza do wyrobienia sobie opinii o Unothera.
Generalnie, jeśli macie w domu jeszcze plakaty wspomnianych na początku recenzji zespołów, Wasze najszczęśliwsze lata młodości to właśnie połowa lat dziewięćdziesiątych, nie do końca odnajdujecie się w dzisiejszych post-odmianach, to jest duża szansa, że „Broken” się Wam spodoba.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:
| 1. | Hjerst | ||
| 2. | The Sum of Contradictions | ||
| 3. | Winter | ||
| 4. | Broken (Requiem) | ||
| 5. | Maitiid |





