Półtora roku minęło, a u mnie wylądował nowy krążek Túrin Turambar. I znów zaczyna się zabawa z zaszufladkowaniem, posortowaniem, przeanalizowaniem i wytłumaczeniem, o co twórcom chodzi.

Tak naprawdę, to lubię muzykę kapeli Atamana z uwagi na jej naturalną nieszablonowość i oryginalność przychodzącą zespołowi z łatwością. „Rzeczpospolita Czartowska” płytą bowiem jest na wskroś wybijającą się na polskiej scenie, bezpardonowo wyginającą ramy gatunków i przechadzającą się pomiędzy szufladkami jak krasnoludki w filmie Machulskiego. Przy tym jest to muzyka inteligentna i niebanalna, z tekstami, które zmuszają do zastanowienia się chwilę nad ich sensem – żadne tam termonuklearne kozły czy ropiejące owrzodzone nieumarłe zwłoki – choć chwilami wydaje się, jakby Ataman parodiował poetykę Kostrzewskiego, przekraczając chwilami granice absurdu i groteski. Niemniej jednak liryki doskonale łączą się z muzyką. A muzycznie – wiadomo, jest tu wszystko. Przeważa doom/black metal, połamany, ciągnący się, wieszający co i rusz i stojący w pół kroku do kolejnego dźwięku… Świetnie piłują gitary w miarowym tempie, aż słychać trzeszczenie przyrdzewiałego żelaza i wióry w ustach, zwłaszcza pod koniec „Więzienia z kości”, które i tak dalekie jest on typowego metalowego młócenia. No, czasem jest bardziej „przystępnie” dla metalowego zjadacza chleba z masłem – początek „Kobieta z zamkniętymi oczami” brzmi bardzo morbidandżelowsko. Ale tylko przez moment, po chwili wraca schizofreniczna multiosobowość Túrin Turambar. Co by nie mówić, nie jest to muzyka lekka i łatwa, rzec jednak można, że jest przyjemna – ale trza lubić dźwięki bliskie tym z „Rzeczypospolitej Czartowskiej”.

Że ja lubię, widać po ocenie. Dziwna, ale wciągająca płyta. Pewnie wiele osób do Túrin Turambar się nie przekona, ale niech oni się martwią.

Ocena: 8/10

Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj