Wydawca: Odium Records

Po czterech latach milczenia z nowym materiałem powrócił olsztyński Black Altar. I tym razem nie powrócił sam, bo w towarzystwie – nie byle kogo! Split dzielony jest bowiem z Varathron i Thornspawn.

„Emissaries of the Darkened Call – Three Nails in the Coffin of Humanity” – tak zatytułowany został ten krążek i po wielokrotnym odsłuchaniu stwierdzam, że zatytułowano go całkiem adekwatnie. Całość rozpoczyna Black Altar – gdy już minie nudne intro z jakimś brzęczeniem w tle dostajemy od Shadow’a i kolegów trzy numery dobrego, zimnego black metalu. Nadspodziewanie dobrego – muszę przyznać, że zdecydowanie lepszego niż ostatni długograj zespołu, który jednak po pewnym okresie już tak często nie gości w moim odtwarzaczu. Tutaj jest naprawdę nieźle, czuć wyraźne wpływy skandynawskie – jest szybkość oraz agresja, ale i melodia – na przykład taki „I’m Demon” – z ciekawym riffem i balansowaniem nastroju. Ponadto brzmi to wszystko bardzo dobrze, bo rzeczywiście trąci zimnem – adekwatnym do obecnej pogody, hehe… Drugi zespół to moi osobiści greccy faworyci – Varathron. Bardzo lubię ten zespół, ich ostatni długograj był świetny a i trzy numery z tego splitu trzymają poziom. Wciąż mamy do czynienia z mrocznym, atmosferycznym black metalem, oprawionych w charakterystyczne brzmienie. Grecy zawsze mieli u mnie wielkiego plusa za komponowanie niebagatelnych riffów i melodyki w swoich utworach – zwłaszcza w drugim z ich autorskich kawałków, „Black Swamp” – słychać, że ten zespół naprawdę wie jak napisać świetny black metalowy utwór w swoim stylu. Oczywiście z charakterystycznym wokalem Stefana! Black Altar zamieścił na „Emissaries of the Darkened Call – Three Nails in the Coffin of Humanity” dobry materiał, ale najbardziej do gustu przypadła mi właśnie część Varathron. Ostatnim zespołem tutaj jest natomiast Thornspawn z Teksasu. Ten zespół akurat znam najsłabiej, w swoich zbiorach mam tylko jeden krążek sygnowany ich logiem. Na splicie kapela zamieściła trzy numery nienawistnego black metalu, bezpośredniego jak Pawłowska wobec gejów, hehe. Ich muzyka nie ma praktycznie w ogóle zwolnień, a jeśli zdarzą się – trwają zazwyczaj nie więcej niż kilka sekund. W odróżnieniu od poprzednich zespołów z tego splitu Thornspawn postawiło na dość mocno przybrudzone brzmienie, które jeszcze tylko nadało im bestialstwa. Ich również przyjemnie się słucha, choć jakoś najmniej przykuwają moją uwagę na tej płycie – co nie znaczy, że jest źle. Thornspawn sieje totalną rozpierduchę, której ja mogę tylko przyklasnąć.

Bardzo fajny split, z czystym sumieniem mogę polecić black metalowej braci – zapewne jeszcze dostępny jest, więc długo szukać nie będziecie.

Ocena: 7,5/10 i 8/10 i 7/10

Tracklist:

1. Black Altar – Intro  
2. Black Altar – Nighthunter  
3. Black Altar – I’m Demon  
4. Black Altar – Deep Cut into the Open Wound of Mankind  
5. Varathron – Arawn’s Reign  
6. Varathron – Black Swamp  
7. Varathron – Ancient Warrior (Black Sabbath cover)  
8. Thornspawn – Baphobanner (Flag of Horror)  
9. Thornspawn – Deceased Divinity (Pious Pulpit Burnt to Ashes)  
10. Thornspawn – Deathlust  
11. Thornspawn – Thorns of Black Spawned from the Altars of Northrav
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj