Wydawca: Hell’s Headbangers Records
Któż by nie chciał takiej fuchy – praca dla Diabła? W biurze ciepło, koleżanki to diablice nie z tej ziemi, a z kolegami zawsze można jebnąć siarę po robocie…
Ładnie się zapowiadało to The Lurking Corpses. A jak jest w rzeczywistości? Cóż, w rzeczywistości mogłoby być trochę lepiej. Oto i kolejna kapela, która nazywa swoją muzykę mianem „horror metalu”, czyli tak po prawdzie chuj wie czego. No ale, że sygnują to logiem Hell’s Headbangers Records od razu część z recenzentów wystawia im wysokie noty, hehe… Tak serio – mamy tu do czynienia z miksem Danzig, Misfits, Mercyful Fate z trochę bardziej death/thrash metalowym brzmieniem. Najwięcej inspiracji tutaj to oczywiście Misfits, usłyszy to każdy, chyba że się nie zna. Choć moim zdaniem „Workin’ for the Devil” wypada jakby zespół chciał za wiele srok za ogon złapać. Mają w sobie coś z October 31, Whorehouse, Acid Witch czy Ghoul, a nawet F.K.U. – czyli przekorloryzowanych i groteskowych zespołów, które swoją muzyką traktują z przymróżeniem oka. I spoko, ich prawo, tylko że mnie na tej płycie podoba się zaledwie kilka numerów. Przy godzinnym materiale podzielonym na piętnaście kawałków – mogłoby być lepiej. Fajnie by to pewnie wypadało podczas zakrapianych imprez halloweenowych (zwłaszcza, że to zapraszanie do domu złych mocy, więc ubaw po pachy) – szczególnie, że inspiracje są szerokie, jak już rzekłem, przez co całość brzmi trochę niespójnie i część (spora) numerów wpada jednym uchem, a wypada drugim.
Nie zdobyli mego serca panowie z The Lurking Corpses. Starali się, ale pozostałem niewzruszony. Płyta trochę lepiej niż przeciętna, więc jakby co – bierzecie na własne ryzyko.
Ocena: 6/10
Tracklist:




