Wydawca: Discouraged Records
W życiu bywa tak – albo Ty wdepniesz w kupę, albo kupa w końcu trafi do Ciebie. Innej opcji nie ma.
Ta kupa zatytułowana jest „City Of Ghosts”, ale uwierzcie mi – jedyne duchy, które straszą w tym mieście to nieszczęśliwie zmarli w wyniku zadławienia się ilością cukru fani In Flames, Soilwork czy innych tego typu rzeczy. Nie cierpię takiej muzyki, jest całkowicie plastikowa, pozbawiona jakiejkolwiek agresji i unurzana w takiej ilości słodkości, że nawet gruba Grycanka miałaby po niej niestrawność. Szwedzi zaczęli grać trzynaście lat temu, gdy boom na melodyjny thrash/death metal sięgał – o ile mi się wydaje – zenitu. I panowie pozostają wierni swoim przekonaniom, co z jednej strony należy policzyć im na plus, ale z drugiej – ja tego słuchać nie mogę. Nie ma dla mnie tutaj nic a nic ciekawego, a nazywanie tej muzyki „death metalem” obraża moje poczucie smaku. Jak słyszę te anielskie, chóralne, melodyjne śpiewy w otwierającym całość kawałku, to mi się jądra kurczą – co to kurwa jest?! Ta muzyka działa na mnie bardzo, bardzo denerwująco – pomimo że to tylko EPka złożona z czterech kawałków – właśnie mam trzeci odsłuch pod rząd i cóż mogę więcej powiedzieć, poza tym, że zaraz moje śniadanie wyląduje na klawiaturze?
„Wylyź”, chciałoby się po ślunsku powiedzieć tym muzykantom. Ale ja wolę tak, by wszyscy zrozumieli – wypierdalać ode mnie z tym krążkiem.
Ocena: 3/10
Tracklist:
| 1. | New World Order | ||
| 2. | City of Ghosts | ||
| 3. | Dead Eyes in a Dying World | ||
| 4. | Beheading the Serpent |




