Skip to main content

Wydawca: Transcending Obscurity Records

Co mogą grać muzycy znani z dobrych tuzina, ale raczej drugoligowych zespołów? Dobrą, ale drugoligową muzykę – przynajmniej takie odczucie mam po sesji z debiutancką płytą Temple of Scorn z Danii.

Skoro zaś mowa, o zespołach w jakich terminują lub terminowali grajkowie z tej kapeli to wymienię Exmortem, Dawn of Demise czy Horned Almighty. Czyli kapele, które przynajmniej w nazwie przewinęły się większości z Was. Pod szyldem Temple of Scorn zespół zapragnął natomiast tworzyć w death metalowym stylu – a konkretnie jego bardziej oldschoolowej formie. Wychodzi im to solidnie, nie powiem. „Funeral Altar Epiphanies” to czterdzieści minut muzyki utrzymanych totalnie w kanonach gatunku. Muzycznie dostajemy tutaj dość szerokimi inspiracjami, bo od Deicide czy Morbid Anegl po Incantation czy Asphyx. Te ostatnie głównie z uwagi na tempa, w jakich utrzymanych jest większość z numerów. Oczywiście, są i przyspieszenia, ale jakoś nachalnie nie wybijają się one na pierwszy plan. Do tego mięsiste, zbasowane brzmienie. Tak, brzmienie na debiucie zespołu wykręcono naprawdę niezłe. Dobrze, że zespół nie sili się na celowe schujowenie soundu, a ta stara szkoła słyszalna jest głównie w strukturach muzycznych. Choć ja bym chyba wolał, żeby wokal był wysunięty nieco bardziej do przodu, wydaje mi się, że z „Funeral Altar Epiphanies” emanowałaby jeszcze większa moc, ale może się mylę – wszak zarabiam na życie krzewieniem idei dostępności, a nie inżynierią dźwięku.

Oldschoolowa jest i okładka. Może i oklepana i wykorzystująca sprane motywy, ale cóż innego miałoby się na niej znaleźć, jeśli nie tajemnicze zgromadzenie zjaw na tle opuszczonych ruin? No właśnie. Więc przynajmniej wiecie, czego się spodziewać przed odpaleniem tej płyty.

Czy polecam więc ten krążek? No pewnie tak – z jednej strony jest to oldschoolowy album jak wiele innych, ale jako że jest zagrany na poziomie to nie ma tragedii i daje się go słuchać. Ale żebym miał Wam mówić, że koniecznie musicie ją kupić? No tylko jeśli macie masę hajsu lub kupujecie wszystko co death metalowe.

Ocena: 6/10

Oracle
16676 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj