Wydawca: Godz ov War Productions

Sznur już na dobre wpisał się w polskie black metalowe podziemie i jak to bywa w przypadku zespołów tak zwanych kontrowersyjnych – opinie o nich są mocno spolaryzowane. Jeśli czytaliście wcześniejsze recenzje płyt tego zespołu – raczej wiecie po której stronie stoi redakcja Chaos Vault.

A tak w sumie nie rozumiem, skąd napierdalanie na Sznur akurat – tworzą go typy siedzące generalnie w black metalu, więc cyganowi spod pachy nie wypadli. I fakt, ten ich black metal można uznać za black metal o chlaniu wódki w bramie, ale tak po prawdzie – tekstowo jest tutaj naprawdę grubo, Sznur dotyka chorych i złych tematów i jeśli to nie jest w jakimś sensie black metal to ja nie wiem, czym jest. No bo jak Darkthrone śpiewał o alkoholu w żyłach to był kult, a tu nie? Dobra, porównanie na wyrost, w każdym razie… Dla mnie Sznur to black metal. Bardzo dobry black metal. Patologiczny black metal.

A gdyby człowiek skupił się tylko na warstwie muzycznej – to słychać tu przecież klasyczny black metal. Nie wiem, czy mnie nie zlinczują, ale tutaj słuchać klasykę gatunku. Słychać właśnie wspomniany przeze mnie już wczesny Darkthrone, ciut późniejszy Satyricon, ale są też tutaj takie bardziej black’n’rollowe rzeczy w stylu „Stosunek” – ostra jazda bez trzymanki w spoconej żonobijce. Nie wspomnę już o ukrytym numerze, ale skoro jest ukryty – niech takim zostanie, nie będę Wam psuł zabawy. Bo w jakimś sensie jest to zabawa – chora, pojebana, coś jak patostream z black metalowym podkładem. Weźcie to połączcie z kurwa okładką – dawno nie widziałem niczego bardziej obrzydliwego, a przecież nie ma tu ani pół trupa, krwi, niczego. Ot, „Ludzina”, nic dodać nic ująć.

 Równocześnie dochodzę do wniosku, że muzyka Sznur już okrzepła, a oni odnaleźli swoją niszę. Wszak na debiucie ten black metal zahaczał o klimaty DSBM. Teraz tego ni chuja nie uświadczycie. Ale dostaniecie naprawdę dobry black metal z tekstami o kurwa najgorszych ludzkich zachowaniach. Bardzo lubię.

Ocena: 8/10

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

One Comment

  • PeTeR pisze:

    brutalne i jeszcze brudniejsze teksty
    muzycznie słabo bez progresu, bez kroku naprzód a ruch wstecz
    szkoda bo rzuciłem się na płytę z nadziejami

Skomentuj