Skip to main content

Wydawca: Void Wanderer Productions / War Productions

Do sięgnięcia po debiutancki krążek Stuporous zachęcił mnie opis muzyki tego projektu, użyto bowiem w nim słowa – klucza jakim był „noir jazz”. Osobiście bardzo sobie cenię ten rodzaj sztuki, więc staram się łykać co tylko się pojawi z tą domieszką na scenie metalowej, vide doskonałe White Ward.

I czy faktycznie jest tam tak, jak napisano w notce? Po części. Zacznijmy od tego, że Stuporous, niderlandzko – belgijski projekt, szuka inspiracji w różnych stylach. Tak naprawdę każda z kompozycji jest złożona z wielu inspiracji i podsuwa słuchaczowi wiele tropów. Nie będę tutaj rozbijał każdego numeru na atomy i opisywał go minuta po minucie, bo nie cierpię takich recenzji. Ale kilka ważnych moim zdaniem faktów i nazw należy tu przytoczyć.

Przede wszystkim, kośćcem „Asylum’s Lament” jest black/doom metal, ale wokół niego to dopiero się dzieje. Możemy tutaj więc usłyszeć nawiązania do „Chimery” Mayhem, ale i do „Brave Murder Day” Katatonii. Równocześnie, dzięki udziałowi trębacza który na co dzień udziela się w Detour Doom Ensamble chwilami słychać nawiązania do dołujących kompozycji Cheta Bakrea czy Michała Lorenca. Przyznam – życzyłbym sobie ich więcej, bo słyszymy je zaledwie w kilku fragmentach. Podobnie jak w kilku fragmentach słyszymy wpływy Death in June. W jednym momencie, bodaj w „Never Let Me Go” słyszę… Slipknot? Kurwa, no serio, tak mi się przynajmniej wydaje. A w innym wzniosły ton Primordial, szczególnie że wokal czasem przypomina barwę Alana.

Natomiast punktem wspólnym wszystkich dźwięków na „Asylum’s Lament” jest poczucie wszechogarniającej depresji i desperacji. Teksty zresztą dotyczą tego samego, więc nie ma co się dziwić. Nie jest jeszcze może tak, że słuchając Stuporous mam ochotę chwycić za ostry przedmiot i uwolnić się od świata, ale mimo wszystko ta muzyka nie nastraja pozytywnie.

Na ten moment jednak muszę też stwierdzić, że jeszcze nie wszystko mi leży na ich debiucie. Chwilami wydaje mi się, że jest on przekombinowany, że można było prościej, a przy tym bardziej dosadnie z tym bólem i zwątpieniem w lepsze jutro. No ale zobaczymy jak się to im rozwinie, póki co jest dobrze i ciekawie. Będę zdecydowanie śledził tę grupę. Wam też polecam, jeśli lubicie różne eksperymenty na smutno.

Ocena: 7,5/10

Oracle
16943 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj