Kontakt: Strigae
Strigae „I: Collision” – dziś pochylam się nad tym debiutem. I wiecie, co? Spoiler alert: jestem zajebiście zadowolony, że trafiłem na ten materiał.
Po samej okładce chyba już wiadomo z jaką tematyką mamy do czynienia. Tak. Kosmiczny black metal. Dla jednych nieporozumienie i nic więcej jak maczanie Burzum w jeszcze gęstym ambientowym sosie. Dla innych (w tym i dla mnie) bardzo ciekawa wariacja na temat tego zacnego gatunku muzycznego. Zresztą ja tu nie będę za bardzo obiektywny. Jak ktoś uwielbia takie filmy jak „Obcy” (szczególnie „8 pasażer…”), czy „Event Horizon”, to wie, o czym piszę. Brud, klaustrofobia, ciemność, zimny i bezduszny metal vs. ogrom przestrzeni, pustka, samotność i rozpacz. Tak! Taka właśnie jest ta płyta. Uwielbiam, gdy muzyka dobrze oddaje te dwa przeciwstawne światy tak zajebiście sportretowane w wymienionych przeze mnie filmach. I tak jest w przypadku debiutu Strigae. Ściana gitar oraz wycofany niemal do płaszczyzny tła wokal, to budowniczowie tych nastrojów. Szczególnie te pierwsze zasługują tu na pochwalę. Z tej pozornie monotonnej czarnej masy dźwięków generowanych przez instrument co chwilę wynurzają się jakieś ciekawe motywy. Nie napiszę, że dodają one tej muzyce uroku. Tak nie jest. One intrygują i wciągają jeszcze mocniej, co czyni tę muzykę jeszcze bardziej pasjonującą. Na wielką pochwałę zasługuje też okładka znakomicie oddająca klimat. Dlatego, jeśli cenicie tego typu granie, polecam ten materiał. Jeśli natomiast nie jest to Wasz ulubiony odłam czarnej sztuki, to zapewne ta płyta nie odmieni Waszego zdania.
Dla mnie jednak jest to sztos i będę śledził dokonania tego kolektywu.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Impact of Collision | ||
| 2. | Final Collapse | ||
| 3. | Chaos of Fluctuation | ||
| 4. | Mass and Spin | ||
| 5. | Creation out of Strings |




