Wydawca: Boris Records
Słyszałem o kozojebcach, ale o kozorzutnikach jeszcze nie. Szczęśliwie z odsieczą przyszedł Spewtilator i mnie oświecił był.
Zespół pochodzi z Atlanty ma na swoim koncie garść demówek, Epek i splitów – jakby usilnie unikał wydania pełnowymarowego krążka. Ale to już nie mój cyrk, ja tu jestem od opisywania muzyki. „Goathrower” składa się z czterech kawałków – łącznie dziesięciu minut muzyki. A co to za muzyka, zapytają co bardziej niecierpliwi? Jest to miks thrash metalu, crossoveru i grind’a. W przeważającej części mamy do czynienia z dwoma pierwszymi gatunkami, ale i ten ostatni chce bardzo usilnie być zauważony – zwłaszcza tam, gdzie natężenie blastów, nieartykułowanych dźwięków paszczowych i tempa jest zintensyfikowane na maksa. I przyznam, że jakoś nie są to najlepsze momenty tej EPki. Wolę jak rżną szybki thrash/crossover. Dziesięć minut mija szybko, więc kilkukrotne odsłuchanie nowego materiału Spewtilator nie jest problemem. Przy czym – nie jest to czynność wyjątkowo porywająca, jeśli mam być szczery, ponieważ poza kilkoma momentami jak już pisałem znajdziemy tutaj też mielizny – niby na kurwie agresywne, a jednak jakieś takie nijakie. W tak krótkim odcinku czasu daje to krążek średnich lotów, trochę lepiej niż przeciętny, a trochę gorzej niż dobry.
No to jak tam już wolicie z tym Spewtilator. Dla mnie – ujdzie, ale po co sobie tym głowę zaprzątać, skoro jest tyle lepszych krążków?
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | Goathrower | ||
| 2. | Cherokee Curse | ||
| 3. | Cave of Hatred | ||
| 4. | Afterworld Inebriation | ||
| 5. | Let’s Get Drugs |




