Wydawca: Hells Headbangers Records

Okej, rzeknę wprost, że dla mnie taka muzyka, jaką prezentuje Speedwolf to coś wprost wymarzonego. Jako osoba, która w tygodniu przejeżdża i do dwóch tysięcy kilometrów za kółkiem po polskich drogach, mogę śmiało rzec, iż „Ride With Death” jest dla mnie pisana.

Czy ja kraczę? A gdzie tam, po prostu uwielbiam krążki, gdzie inspiracje Motörhead mieszają się z dobrym speed metalowym graniem. Nawet chrypa podobna. Kawałki przyjemnie bujają, relaksują, mają miłe pierdolnięcie, dobre riffy i wpadające w ucho refreny. Czegoś chcieć więcej. Ano najwyraźniej. W polskiej prasie muzycznej padły już gorzkie słowa pod adresem kwartetu z Colorado – że „zrzynają”, że ten krążek jest „wtórny”, a okładka jest „infantylna”. No kurwa, ja nie wiem, czego recenzent oczekuje po muzyce, której podstawy powstały grubo ponad ćwierć wieku temu? Że nagle czterech kolesi ze Speedwolf dozna olśnienia i doda do tej muzyki brakujący czynnik X? Przecież twórczość takich kapel jak twórcy „Ride With Death” nie na to jest nastawiona, a właśnie na niesienie dobrej metalowej nowiny – że w natłoku kapel, które to ponoć co i rusz wnoszą do muzyki coś nowego, zawsze znajdzie się grupa osobników, którzy rzekną „pierdolić to, my gramy dla zabawy!”. No chyba, że ktoś pod browara w knajpie lubi roztrząsać ważkie filozoficzne tematy i prowadzić egzystencjonalne dysputy, to przepraszam. Wówczas ja opuszczam taką knajpę i szukam przybytku, w którym puszczają Speedwolf.

Dobra, jeśli ktoś ma równie niewyszukany gust jak ja, bije pokłony przed dokonaniami Lemmy’ego, lubi szybką jazdę i zimne piwo (ale pamiętaj – piłeś, nie jedź!), wówczas „Ride With Death” kłania się mu w pas.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Speedwolf
2. Up All Night
3. Out on Bail
4. I Am the Demon
5. Time to Annihilate
6. Never Twice
7. I Can’t Die
8. Death Ripper
9. Hell & Back
10. The Reaper
11. Ride with Death
12. Denver 666
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj