Wydawca: Bestial Invasion Records
Lubię ten moment, gdy rzucam okiem na okładkę i wiem, że muzyka przypadnie mi do gustu, a potem wszystko to mi się sprawdza i generalnie jest przyjemnie. Dziś takie miłe odczucia zaserwowali mi punk/metalowcy ze Space Headbangers.
Próżno ich szukać na Metal Archives, widać admini uznali że więcej jest tutaj punka niż metalu? A wiecie, że tym razem mogli mieć rację? Za ten projekt odpowiada Yasuyuki Suzuki z Barbatos czy Cut Throat. Na „Black Garage Punks” popuścił punkową wodzę fantazji jeszcze bardziej – można by powiedzieć, że w przypadku tego projektu gdzieś tam pokrycie w prawdzie ma stwierdzenie „trzy akordy, darcie mordy”. Ale co z tego, skoro mnie to pasuje? Space Headbangers to takie przyjemne i niezobowiązujące granie inspirowane brudnym garażowym punkiem (jak sama nazwa wskazuje – maniacy Sex Pistols czy Misfits odnajdą tu coś dla siebie). Hiob Dylan ma taką piosenkę „Najgorsza Kapela Świata” i paradoksalnie to może być o tych Japończykach. Każdy numer ma gdzieś po dwie minuty, prosty rytm perkusyjny, prosty refren, teksty też do najbardziej skomplikowanych nie należą, są o Szatanie (jak na black metal przystało), ale też o dymaniu, waleniu alko i wciąganiu koksu oraz rozpierdalaniu rzeczy na głowach – podejrzewam, że to takie typowe zajęcia Yasuyukiego, więc Space Headbangers wypadają bardzo naturalnie i przekonująco.
Ale żeby ta płyta Wam się spodobała, musicie spełnić jeden warunek – lubić brzydką i złą muzykę, wykazywać się podłym gustem i mieć wyjebane na „artyzm” w jakiejkolwiek formie.
Ocena: 7/10




