Zła wiadomość od Southern Discomfort, które zorganizowało w chuj dobrych koncertów przez ostatnie trzy lata. Poniżej pełne oświadczenie:
„Coś się kończy, coś się zaczyna. Tym razem, niestety coś się kończy.
Z dniem dzisiejszym kończę swoją działalność jako Southern Discomfort. Powodów jest kilka i nie będę się w nie jakoś mocno zagłębiał, powiedzmy że chodzi o sprawy osobiste.
Przez ostatnie niemal trzy lata miałem okazje świetnie się z wami bawić, poznać mnóstwo zajebistych ludzi, uścisnąć rękę i pogadać z kilkoma osobami, które uważałem i uważam za swoich idoli nie tylko z pozycji fana ale i współpracownika, a także nawiązać kilka przyjaźni, które mam nadzieje przetrwają lata. W tym miejscu chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy chodzili na te koncerty, pomagali mi i wspierali przez cały ten czas, a także obsłudze klubów, z którymi współpracowałem, w szczególności nieodżałowanemu Lizard Kingowi, KocurowiKarola no i „mojej” Kawiarni Naukowej.
Nie wykluczam, że kiedyś do tego wrócę… Może pod inną nazwą, może w innej formule, może w innym, lepszym czasie i w innym lepszym życiu, z resztą nie ma co płakać, są inni a natura podobno nie znosi pustki, więc nie sądzę żeby Kraków nagle koncertowo opustoszał.
Przepraszam za wszystkie fuck-upy i jeszcze raz dzięki – to była przyjemność i zaszczyt.
Trzymajcie się.
Andrzej/Świnia.”




