Wydawca: Dying Victims Productions
Kanadyjczycy z speed/black metalowego Skumstrike byli znani mi wcześniej jedynie z tego, że jeden z nich udziela się w Profane Order – ci zaś olali kiedyś pytania do wywiadu, na który uprzednio się zgodzili. To tak na marginesie, że jestem pamiętliwym chujem.
No ale jak już wpadła promówka z „Flawless Intrigue from Hell”, stwierdziłem że urazy urazami, a muzyka muzyką i sprawdzimy co to tam wymodzone zostało. A więc tak – nie zaskoczę Was, jeśli rzucę takimi nazwami jak Midnight, Destroyer 666, Slayer, Abigail (których cover zresztą znajduje się na tym krążku), Nifelheim, Venom oczywiście, Old, Darkthrone (późny), Toxic Holocaust, Bathory (pierwsze dwa), Celtic Frost… Wyliczanka może trwać, wierzcie mi. Skumstrike po prostu hołduje klasyce – a że robi to całkiem zgrzebnie, albumu słucha się z przyjemnością. „Flawless Intrigue from Hell” jest jak przegląd po logówkach ze starych zinów i każdy oldschoolowiec znajdzie tutaj coś dla siebie. Oczywiście oryginalność na poziomie zero, ale kogo to, kurwa, obchodzi?
Wydaje mi się ponadto, że muzyka Skumstrike fantastycznie musi się sprawdzać na żywo – bo to jest tego typu energia, której nie można zamykać tylko w czterech ścianach studia. Ja w każdym razie z przyjemnością wybrałbym się na ich show – bo dobrego metalowego wpierdolu nigdy za wiele, szczególnie w wersji live. Ale zanim dojadą z Kanady do Rzeszowa to podejrzewam, że jeszcze chwilę im zejdzie. Do tego czasu „Flawless Intrigue from Hell” musi mi wystarczyć.





