Wydawca: Sepulchral Voice Records
Należę do teamu, który bardzo mocno tęskni za Necros Christos. I równocześnie należę do teamu, który z miejsca łyknął nową inkarnację części z muzyków tegoż – czyli Sijjin. I choć nie jest to ten sam stopień uczucia, jakim darzyłem wspomniany zespół, to i tak wieść o nowej płycie całkiem mnie ucieszyła.
Jak więc jest „Helljjin Combat”? Nie ukrywam, że pierwszy odsłuch nie wywarł na mnie dobrego wrażenia. Zespół, którego muzykę określałem jako death/thrash, ale z naciskiem jednak na śmierćmetalowy człon, na swoim drugim albumie zmienił punkt ciężkości. Dziś spokojnie zamieniłbym kolejność – Sijjin to dziś bardziej thrash/death metal. Tak, rozróżniam te obydwa subgatunki.
Przede wszystkim czuję tutaj spore inspiracje Metalliką z pierwszych trzech albumów. W kilku momentach struktury utworów jasno naprowadzają mnie na ten trop. Podobnie jak na przykład solówki – choćby w otwierającym całość „Fear Not the Tormentor”. To tylko przykład, ale słuchając „Helljin Combat” mógłbym wskazać ich więcej. Nie tylko Metallicą jednak niemiecko – hiszpański twór żyje. Znajdziemy tutaj również nawiązania do Dark Angel, wczesnego Sadist, Slayer z Trójki, ale też równocześnie do pierwszych dwóch płyt Malevolent Creation, Merciless czy Possessed. Wszystkie te nazwy łączy właśnie balansowanie na przecięciu death i thrash metalu – i Sijjin podąża ich śladami. Riffy stały się bardziej zadziorne i ostre. Czy to dobrze? Nie wiem jeszcze. Bardzo lubię demówkę i debiut, natomiast powiem Wam, że ostatecznie polubiłem się i z „Helljjin Combat”. Może miałbym większy problem, gdyby zmiany dotyczyły również wokalu Malte, ale na szczęście tutaj wszystko po staremu. Piszę „na szczęście” bo ten jego zachrypły, a jednak dość czytelny, a równocześnie mocny i gniewny, wokal to bardzo mocny punkt każdej płyty Sijjin.
Przez to przejście na pozycje bardziej thrashowe odnoszę wrażenie, że nowa propozycja tego zespołu jest jeszcze bardziej bezpośrednia od pozostałych dwóch materiałów. Mnie pasuje, natomiast zastanawiam się, ile osób będzie przeciwnego zdania. Podejrzewam, że raczej nie powinna to być różnica dla większości – wszak, jak już pisałem – wpływy death i thrash metalu były tutaj bardzo gęste i mocno się przenikające. Teraz po prostu wskazówka wychyliła się nieznacznie, acz zauważalnie, na stronę thrash metalową, co nie znaczy, że death metal u Sijjin jest w odwrocie. „Helljjin Combat” kopie dobrze dupsko i co do tego nie ma wątpliwości.
Aha, no i okładka w końcu jest okładką, a nie logówką w innym kolorze. To akurat fajnie, szczególnie że frontcover oddaje w jakiś sposób ten death/thrash metalowy chaos, który czyha na słuchacza. Innymi słowy – zachęcam zdecydowanie do sięgnięcia po „Helljjin Combat”.
http://www.sepulchralvoice.de/
https://www.facebook.com/pages/category/Musician-Band/Sijjin-102605617799602





