Wydawca: Dark Descent Records

Shine wyskoczył trochę jak Diabeł z pudełka – bez wcześniejszych zapowiedzi uderzyli płytą – do tego wydaną w Dark Descent Records, czyli nie byle gdzie. I – jak na razie chyba przeszła trochę bez echa, co jest dziwne, biorąc pod uwagę skład grupy.

Bo w Shine znajdziecie muzyków Hazael, Varnheim czy też Witchfuck, co w mojej opinii powinno się przekładać na odrobinę większą chęć sprawdzenia, co też mają do powiedzenia w takiej konfiguracji muzycznej. Spieszę więc z pomocą. „Wrathcult”, bo tak zatytułowali debiut, to czterdzieści pięć minut muzycznego konglomeratu, który z grubsza moglibyśmy określić mianem black/death metalu. Przy czym przewaga jednego czynnika nad drugim raz jest większa, raz mniejsza, w zależności od utworu czy fragmentu.

Jakie nazwy mógłbym przywołać w przypadku Shine, które w jakiś sposób naświetlą Wam z czym mamy do czynienia? Na przykład Behemoth z okresu „Thelema.6” czy „Zos Kia Cultus” – u Shine w bardzo podobnym stopniu przeplatają się obydwa gatunki. Ale jak powiedziałem, chwilami któryś zyskuje przewagę. Są momenty gdy Shine uderza w rejony zbliżone do Dissection (choćby w numerze „Oddajcie co moje”), kiedy indziej muzyka nabiera zdecydowanie bardziej death metalowego charakteru, który kojarzyć się może na przykład z brazylijską szkołą grania w najbardziej intensywnych momentach („The Cult of Oak”) lub o bardziej morbidangelowskim charakterze („The Horror of the Night”).

Jak więc widzicie, inspiracji u Shine jest sporo, co chwilami przekłada się na spójność tego materiału. Nie ma tutaj jakiejś tragedii, ale chwilami ten rozstrzał stylistyczny jest słyszalny i byłoby może i gorzej, gdyby nie brzmienie, które spina ten album jak klamra. Bardzo dobre, charakterystyczne, stanowi mocny filar tego krążka, balansuje agresję i nieco łagodniejsze tony. Tylko nie zrozumcie mnie źle, zdecydowanie przeważa na „Wrathcult” agresja. I gniew, jak sama nazwa wskazuje. Shine stawia na agresję, niezależnie od tego, czy który z dwóch gatunków wysuwa się przed szereg. I nieźle im to wychodzi – dodatkowo te numery po części zapadają w pamięć, a było nie było, mamy do czynienia z dość ekstremalną płytą.

A więc, Shine wypuściło bardzo solidny krążek. Ciekawy jestem, w którą stronę pójdzie to na kolejnych materiałach – niechybnie będę sprawdzał.

https://www.facebook.com/shine.wrathcult

http://www.darkdescentrecords.com/

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj