Wydawca: World Terror Committee Productions
Shaarimoth to kapela stacjonująca w Norwegii i grająca death metal. Nie ma się co dziwić, że ten death metal nie uchronił się przed wpływami black metalowymi. Na najnowszej płycie „Temple of the Adversarial Fire” dowodów na to jest mnóstwo.
Jakbyście byli tak mili i wyobrazili sobie miernik ze wskazówką… Po prawej na skali mamy „death”, a po lewej „black”. Gdyby miernik taki postawić przy głośniku podczas odtwarzania „Temple of the Adversarial Fire”, to przez większość czasu wskazówka wychylałaby się w stronę lewą. Nie ma na tym wydawnictwie zbalansowanej dawki obu tych stylów. Wszystko przesunięte jest ku ciemnej stronie. Dodatkowo całość wiele czerpie ze wschodnich klimatów. Tym razem na widelcu rejon bliskowschodni. Pewnie podniesie się jakiś głos, lub dwa wykrzykujący: „Znowu? Ile można?”. Według mnie można długo i często. Mnie te „egzotyczne” klimaty bardzo kręcą. Tym bardziej że w przypadku Shaarimoth koncept ten nie dominuje nad muzyką, stanowi niejako jej zaplecze. No może z wyjątkiem „orientalnie zdominowanego” numeru „Elevenfolded Wrath of Sitra Achra”, który mi się zajebiście kojarzy z The Ruins of Beverast. Generalnie sporo mam skojarzeń z tą kapelą na przestrzeni całej płyty… Przykładami mógłbym rzucać, ale po co? Całości słucha się przyjemnie.
Mimo że już popełniłem recenzję, to jestem przekonany, że do płyty będę wracał. Gdy nadarzy się ku temu okazja, to nie wykluczam, że pokuszę się o zakup fizycznego formatu.
Ocena: 8/10
Tracklist:





