Wydawca: Purity Through Fire Records
Dawno nie miałem w swoich łapach żadnego black metalu zza naszej zachodniej granicy. Z doświadczania wiem, że potrafi tam powstawać masa dobrej muzyki i kilka ciekawych hordes tam właśnie tworzy swoje dzieła.
Jedną z nich jest Sarkrista. Premiera ich trzeciego materiału miała miejsce dokładnie 21 marca, ale szczęśliwe wcześniej miałem okazję zapoznać się z „Sworn to Profound Heresy”. W wielkim skrócie nie jest źle, ale chyba wcześniejsze lepsze. Dla tych, co nie słyszeli wcześniej o Sarkrista winny jestem wyjaśnienia, co do rodzaju twórczości Niemców. Upodobali oni sobie mianowicie black metal w swojej najbardziej klasycznej formie i treści. I chwał im za to, bo w takie granie to trzeba umieć. Nie ma co się tu spodziewać żadnej progresji czy eksperymentów. Ot znane i lubiane klasycznie brzmiące rzemiosło rodem ze Skandynawii. I taką płytą jest też z „Sworn to Profound Heresy”. Niestety poprzedniczka tego materiału weszła mi znacznie lepiej. Mam wrażenie, że tu jest nieco bardziej monotonnie. Trochę zlewają mi się te numery w jedną całość, choć muszę przyznać, że im dalej w ten ciemny las, tym jest lepiej. Choć początek płyty lekko nudzi, to już jakoś na wysokości kawałka „Destroyer of the Sun” robi się już nieco ciekawiej. Jest trochę więcej przestrzeni i trochę więcej charakterystycznych riffów. Zresztą „Destroyer of the Sun” znacznie odstaje od reszty płyty ze wglądu na większą melodykę. Podobnie ma się sprawa z ostatnim numerem na płycie, czyli „Whisper from Forgotten Coffins”. Szkoda tylko, że nie ma tu takich „przebojów” jak „Black Devouring Flames”, ale cóż… Dla mnie w dalszym ciągu jest to solidne rzemiosło i profesjonalny BM, który mogę z czystym sumieniem polecić maniakom.
Ocena: 7,5/10




