Wydawca: Deformeathing Productions

O tym albumie już wiele było napisane, również przeze mnie – „The Shadow of the Golden Fire” recenzowałem bowiem jako część kompilacji wydanej swego czasu przez Leszka Wojnicza – Sianożęckiego. Natomiast dziś do recenzji płytę przysyła inny BDB Wydawca Od Serca – Wojtek z Deformeathing Productions.


O samej muzyce Sacriversum pisałem onegdaj tak: „The Shadow of the Golden Fire” dzielą od taśmy demo dwa lata. Rozwój zespołu jest jednak wyraźny. Zespół przez ten czas zrobił się bardziej otwarty na różne nowinki, ale cały czas jednak trzymał się death/thrash/doom metalowego stylu. Jednak zdecydowanie hojniej używano tutaj parapetu, akustycznych gitar… Same kompozycje napisane zostały jakby z większym rozmachem. Brzmienie również jest potężniejsze, cięższe, bardziej mięsiste. Poza growlem (którego jakość została podciągnięta) dostajemy również sporo czystych deklamacji – każdy kto wie, jak brzmiały wówczas polskie zespoły obracające się w tym nurcie ma mniej więcej wyobrażenie, o czym mowa w przypadku „The Shadow of the Golden Fire”. A że jest to jedna ze sztandarowych produkcji połowy lat dziewięćdziesiątych, to chyba nie trzeba wspominać. Dają też już tutaj o sobie znać barokowe fascynacje grupy. Dla części osób pewnie niestrawne, ja to jakoś przeżyję. Moim zdaniem po tylu latach ten album nadal się broni. Może i trąci niekiedy myszką, ale ma to swój urok. Dla wielu starszych czytelników zapewne będzie to też jednak miało wartość sentymentalną…

Natomiast co mogę powiedzieć o winylowym wznowieniu? Że brzmi jeszcze lepiej? Nie dziwota – za mastering odpowiada Haldor Grunberg z Satanic Audio. Że fajnie trzyma się duży placek w dłoniach? Jeszcze jak – mnie trafiła się wersja Milky Clear! Że jak to zwykle w przypadku wznowień bywa – mamy również notkę i wspominki, tym razem skreślone dłonią Remo Mielczarka. No i że jeśli ktoś nie ma kasetki wydanej przez Baron Records albo zajechał ją do cna oraz nie zdążył na kompilację od Leszka, no to lepsza okazja mu się nie trafi? No to rozumie się samo przez się! Bierzcie więc swoją kopię na dwunastocalówce i przenieście się trzydzieści lat wstecz.

Oracle
19341 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj