Wydawca: Dawnbreed Records / Headsplit Records
Brunetki, blondynki, ja wszystkie Was dziewczynki… A rude? Rude oczywiście też. A skoro mowa o Rude – właśnie ukazał się ich najnowszy materiał. A bardzo na niego czekałem.
Bo Rude skradł ścierwo zwane sercem już przy okazji debiutanckiej płyty „Soul Recall”, a potem to już poszło. Tylko u chłopaków z Kalifornii nagle zapadła cisza, tak na kilka lat i już myślałem, że położyli lagę na tym całym death metalu, wydorośleli i zajęli się czymś innym, bardziej przyszłościowym. Na szczęście nie. Po prostu byli cicho. Ale właśnie mam do czynienia z „Outer Reaches” i panowie przełamali ciszę. I nie zawiedli. Ich muzyka to w dalszym ciągu oldschoolowy death metal zagrany na amerykańską modłę, ale jakby bardziej przemyślany od poprzednich wydawnictw. O ile dwa poprzednie krążki po prostu były zajebiste, to były też totalnie dzikie, a przy tym mocno odtwórcze. Na EPce zespół jakby postanowił nieco pokombinować i poszukać czegoś, poza kopiowaniem Death, Massacre czy Monstrosity. I faktycznie, dokoptowali tutaj trochę innych wpływów, cały czas jednak oscylując wokół metalu śmierci starej szkoły. Więcej na nowym materiale wpływów Morbid Angel, ale chyba przede wszystkim Nocturnus. Może wpływ na to ma tematyka nowego minialbumu, dotycząca jakichś tam planetek i cipstw (cipstew?). Nie wykluczam. Nieważne powody, ważne że nadal jest to muzyka naprawdę wysokiej klasy. Rude nie zeszło poniżej pewnego poziomu, a jest to poziom w chuj wysoki. Póki co jestem więc oczarowany tym materiałem i przyznam, że wałkuję go raz za razem.
Polecam również i Wam, bo szkoda by było, żeby „Outer Reaches” przepadło gdzieś w zalewie wydawnictw. Koniecznie poszukajcie tej EPki, bo cholernie warto.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Chaos (Discarded) | ||
| 2. | Outer Reaches | ||
| 3. | Astral Cursed Spawn | ||
| 4. | Calamity from the Sky | ||
| 5. | Adrift | ||
| 6. | Omega |




