Wydawca: Godz ov War Productions
Wiecie co mi się podoba teraz bardziej niż powiedzmy dziesięć czy piętnaście lat temu? Wcale nie moje odbicie w lustrze (choć poprawa jest). Chodzi mnie natomiast o polski death metal. Dziś zespołom chce się kombinować i sięgać po mniej oczywiste wzorce. Nie są zapatrzone tylko we Florydę lub tylko w techniczne granie.
Taki Rites of Daath. Kapela właśnie wypuszcza debiutancką Epkę (choć powiedzmy wcześniej znani byli jako Cemetery Whore, jednak wydaje mi się, że wraz ze zmianą nazwy zmieniła się też muzyka), a jakby to robiła z piętnaście lat temu to dałbym sobie dłoń uciąć, że wzorowali by się ze wszech sił na takim Deicide albo Hate Eternal. A tu zaskoczenie – dla Krakowiaków liczy się bowiem zdecydowanie cięższa i bardziej mordercza odmiana metalu śmierci. A mianowicie słychać, że ktoś lubi tutaj przede wszystkim Necros Christos (tak, zdaję sobie sprawę, że trudno aby ktoś inspirował się nimi piętnaście lat temu), Winter, Miasma… może Abscess… Jest w każdym razie ciężko, dość często wolno, ale i masywnie. Z drugiej strony na „Hexing Graves” mamy również sporo przyspieszeń. Wszystko jest posypane wywrotką gruzu i pokryte szczypiącym w oczy dymem. I naprawdę nie ma tutaj krztyny przesady jeśli powiem, że skoro świat łyka kapele z różnych stron świata grające podobnie do Rites of Daath to może i ich nie przegapi? Liczę na to, bowiem moc ukryta w tych pięciu strzałach naprawdę razi maluczkich oraz przyzwyczajonych do ładnego death metalu a’la Decapitated.
Mnie ten materiał mocno wgniótł w ziemię i jeszcze jebnął szpadlem na odlew. Rites of Daath należy mieć na uwadze, bo to nie pierwszy lepszy klon Szwecji. I życzę im jak najlepiej.
Ocena: 8/10
Tracklist:
01. Hexing Graves
02. Necromantic Rites of the Underground
03. Sepulchral Phantom
04. Bitter Entrails of the Earth
05. Most Holy Death





