Wydawca: Iron Bonehead Productions
Uwielbiam takie niespodzianki na zakończenie roku! Bo jak inaczej nazwać czteroutworową kasetkę demo, która wraz z pierwszym odsłuchem ukręciła mi wora i wepchnęła w otwartą w zaskoczeniu gębę.
Mówię o Ripping Death, włosko – hiszpańskiej komandzie, która umyśliła sobie napierdzielać prosty i surowy death metal, mocno podszyty punkową motoryką. Jeśli ktoś z Was uwielbia Master, albo jeszcze adekwatniej – Deathstrike, wóczas „Tales of the Ripper” stanie się dlań musowym zakupem. Oldschoolowe brzmienie, prostota, niemal namacalne wkurwienie – to główne atuty muzyki Ripping Death. Trzy kawałki autorskie to wpadające w ucho, szybkie i intensywne gwałcenie uszu, które można puszczać wielokrotnie, bez cienia znudzenia. Oczywiście zaraz mi ktoś napisze, że przecież to nic takiego, zwykłe death metalowe nadupczanie, ale ja mu odpowiem górnolotnie – taki chuj. Ripping Death ma więcej ognia niż połowa katalogu jakiegoś zasranego Nuclear Blast Records. I mimo że to faktycznie jest cholernie odtwórcze, to ja jestem na kolanach. A do tego – popatrzcie na tę wspaniałą okładkę. Przecież jeśli to wyjdzie kiedyś na winylu, to będzie zniszczenie, bo jak wiadomo Paolo Girardi niszczy obiekty.
Bez niepotrzebnego przeciągania sprawy – Ripping Death to jedno z lepszych wydawnictw, jakie słyszałem w tym roku. Zdecydowanie polecam!
Ocena: 10/10
Tracklist:
| Side A | |||
| 1. | Midnight Terror | ||
| 2. | Night Ripper | ||
| Side B | |||
| 3. | Death Blow | ||
| 4. | Rage War (Cianide cover) | ||




