Wydawca: Inferna Profundus Records
To już czwarty krążek walijskiego Revenant Marquis. Nie wiem, ile już istnieje ta kapela, ale w 2019 roku wyszły już dwa albumy, a debiut w zeszłym roku. Recenzowany właśnie „Youth in Ribbons” natomiast ukaże się w styczniu 2020 roku, więc tempo jest niezłe.
Do recenzji skłoniły mnie dwa czynniki. Wydawca – Inferna Profundus Records to fajna litewska wytwórnia, którą szanuję. Po drugie – frapująca okładka (dla niewidomych – widnieje na niej zdjęcie młodej kobiety o miłej aparycji, przedstawionej od ramion w górę, z wiankiem we włosach, wpatrzona gdzieś w dal). Więc włączyłem ten album i cóż – nie do końca tego się spodziewałem. Dostajemy tutaj bowiem nie całe czterdzieści minut black metalu, który nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale w pamięci na pewno zapadnie Wam syfiata produkcja. Tak, „Youth in Ribbon” brzmi jakby mikrofony do nagrywania nie zostały wyciągnięte z pudełek. Nie jestem purystą muzycznym, ale akurat takie podejście do tematu nie robi mi. Pewnie gdyby nie ona to ten album bardziej by mi się podobał. Niestety, w moim przypadku tego typu sound raczej przekreśla kapelę (casus Pa Vesh En). A szkoda, bo niektóre numery są niezłe, jak na przykład „Grave Lit Transmorgification” – z wwiercającym się w korę mózgową motywem gitarowym. W ogóle klimat na krążku Revenant Marquis określiłbym jako „chory”. No coś jednak spod tego chujowego brzmienia się przebija, co nie daje mi do końca zapomnieć o tej muzyce, bije z niej coś nie do końca normalnego, nieakceptowanego. Tylko że trzeba się mocno skupić, żeby do tego dotrzeć spod tego brudnego koca, który wydaje mi się, że leży na głośnikach. A nie zawsze mam na to ochotę.
Dlatego podejrzewam, że Revenant Marquis swój najnowszy album adresuje jedynie do tych najbardziej ortodoksyjnych z najbardziejortodoksyjnych balck metalowców, którzy to naprawdę uważają, że nie liczą się umiejętności a przekaz.
Ocena: 6/10
Tracklist:




