Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

Relacje

Death Ceremony: Death Worship, Anima Damnata, Voidhanger, Devilpriest, Upon the Altar; Katowice, P23; 12.11.2022

Death Worship rozpierdoliło mnie swoją debiutancką EPką z 2016 roku i od tego czasu ma zasłużone miejsce w moim czarnym sercu. Skoro więc gruchnęła wiadomość, że przyjadą do Polski na dwa koncerty, stwierdziłem, że pasowałoby stawić się tam w pełnym rynsztunku bojowym. Uradziliśmy plan z Pathologistem, który był dość prosty: choćby chuj na chuju stawał, będziemy. Wszak w Rzeszowie bardzo mało ostatnio koncertów war metalowych, a mieliśmy głód.

death ceremony

Okazało się, że zebrać w Rzeszowie cztery osoby na wyjazd nie jest tak do końca prosto, ale koniec końców udało się i miejsc w samochodzie dopełnił Łukasz z Necrosadist wraz z kobietą swą. Więcej nas i tak by się nie zmieściło, bowiem jak porucznik Gruber miał mały czołg, tak ja mam mały samochód. Ruszyliśmy więc w sobotnie popołudnie w kierunku Katowic.

Cały event miał miejsce w P23, zrewitalizowanej dawnej fabryce porcelany. Świetne miejsce, cieszy mnie, że coraz więcej takich powstaje – na Południu pokazało ZetPeTe, jak zwyciężać mamy. Dopóki nie sczezło. Ale zostawmy to na boku. Po zaparkowaniu na dziko (ale za zgodą pana ciecia) wbiliśmy pod klub, choć jeszcze nie wpuszczano. Postaliśmy chwilę, zmarzłem, poszedłem do samochodu po kurtkę, wróciłem i już wpuszczano.

Klub mieści się na pięterku (pod koniec koncertu schody dla wielu uczestników były niczym pułapki w Prince of Persia) i w połowie jest z cegły a w połowie z boazerii. Ale jest przestronny, szczególnie sala koncertowa, nie piździ w nim zimnem – generalnie in plus. Na plus też spory wybór piwek, na minus cena (200% w stosunku do ceny sklepowej). I jeszcze uwaga – zakup niealkoholowych żywców białych proponuję… Po wstępnym researchu uczyniliśmy z Pathologistem skromne zakupy, starałem się obdzielić każdego ze sprzedawców jakąś skromną częścią mojego urobku, zaś jeśli u kogoś nie zostawiłem krwawicy – spokojnie, zamówię wysyłkowo.

Mniej więcej z kwadransem obsuwy na scenę weszło trio tarnowskiego Upon the Altar. Kapela stażu nie ma długiego, ale tworzą ją doświadczeni wojownicy, znani między innymi z partycypowania w Kulcie Mogił czy Hell United. To był ich pierwszy koncert w ogóle i muszę Wam powiedzieć, że stanęli na wysokości zadania. Pół godziny mniej więcej to wystarczająco, by zachęcić lub zniechęcić do ich podejścia do black/death metalowego rzemiosła. Nic dziwnego, że „Absid ab Ordine Luminis” zbiera same dobre recenzje – panowie swoją twórczość plasują raczej w szybkich tempach, ale są tu i zwolnienia, które zbierają żniwo, moim zdaniem, w równie morderczy sposób. Scena ozdobiona dość ascetycznie, ale dwa świeczniki z czaszkami fajnie się komponowały z muzyką. Przy ich występie nie rozkręcił się jeszcze jakiś wilki młyn (w zasadzie to w ogóle się nie rozkręcił), ale z reakcji można było wywnioskować, że ludziom się podobało.

W międzyczasie podbiła do mnie jedna panna z wielkimi pretensjami, że udostępniłem w gronie moich znajomych fotę, którą wrzuciła sobie z koleżankami… a mianowicie selfie z pogrzebu Romana. Wielce zdegustowana i twierdząca, że jestem jakiś creepy a do tego niechybnie katolik narodowy, skoro czuję się zgorszony taką fotą. Droga koleżanko, bo może w huku nie słyszałaś wszystkiego – cytując klasyka, nie jestem katolik narodowy, jestem śmieszny Czort i śmieję się. Więc jeśli przeszkadza Ci, że to foto lata wśród moich znajomych, którzy mają z tego bekę (tzn z Was), najmocniej przepraszam, ale jest mi z uwagi na to wszystko jedno. Powodzenia z followersami, metal to prawda i instagram.

Po tej uroczej rozmowie udałem się po kolejne bezalkoholowe piwko i wróciłem na koncert Devilpriest. Widziałem ich dokładnie w tym samym miejscu jakieś dwa lata temu, ale od tego czasu sporo się zmieniło. Wtedy o ile pamiętam grali tylko w trzech, teraz skład się rozrósł, ale trzon został ten sam – Necrolucas oraz Tom. Zmienił się natomiast też trochę image sceniczny, bo kapela wystąpiła w czarnych habito – kapturach. Akurat to mnie do końca nie przekonywało, szczególnie że po dwóch – trzech numerach kaptury poszły w odstawkę i pozostał sam metal. A ten się bronił, oj bronił. Akurat w dzień koncertu premierę miała druga płyta zespołu „In Repugnant Adoration”, więc okazja ku desakralizacji tego miejsca jakby podwójna. Bardzo dobry był to koncert, stężenie Diabła znów wzrosło, ku mojej uciesze. Necrolucas za garami to jest sztos, a i Tomkowi naprawdę trudno byłoby odmówić kunsztu. W ogóle bardzo dobrze patrzy się jak z muzyka słabej kapeli, jakim było Raging Death, przeistoczył się w chuj sprawnego instrumentalistę, który zna swoje możliwości – stąd w oldschoolowy black/death metal wplata on naprawdę dobre, jadowite solówki, przywodzące na myśl choćby wczesny Morbid Angel. Ponownie ponad pół godzinny występ zespołu został przyjęty bardzo gorąco przez coraz liczniej napływającą do klubu widownię. Jeśli jeszcze nie daliście szansy Devilpriest koniecznie nadróbcie ten brak.

Kolejna przerwa, więc pora na jakieś tam pogaduszki ze znajomkami – ale przyznam się Wam, że pandemia chyba jednak coś pozmieniała, bo o ile wcześniej na takim koncercie znałbym pewnie połowę osób przynajmniej z widzenia, tak sporo nowych twarzy przewinęło się w Katowicach. Ale też i w chuj ludzi, których widywałem gdzieś tam w Polsce dwadzieścia lat temu, więc nie ma co narzekać… Po tym filozoficznym wtręcie przejdźmy do filozofowania młotem, bo oto i na deski wkracza Voidhanger. Bardzo lubię ten zespół. Obecnie skład Voidhanger chyba w 100% pokrywa się ze składem Infernal War, szczególnie po zasileniu kapeli przez Stormblasta. No i poszli, oj jak poszli. Pięciu chłopa na scenie, do tego byli pierwszą kapelą, która weszła na deski z browarami, a nie z mineralką. Ale wiadomo – całe życie na D-beacie, wymaga poświęceń. Voidhanger w tańcu się nie pierdolił, więc dostaliśmy serią ich – nie boję się użyć tego słowa – jebanych hitów, z „Dniami Szarańczy”, „High on Hate”, „Death Wish”, „Working Class Misanthropy” czy zamykającym całość coverem Bathory. Osobiście bardzo usłyszeć bym chciał jeszcze „Ilsę”, no ale może kolejnym razem. Wprawne ucho odnotowało lekką wpadkę w jednym momencie, ale to tylko nadawało naturalności ich występowi. Bardzo dobry występ, pełen werbalnej przemocy na scenie i zaczątków przemocy pod sceną – bowiem przy ich koncercie ludzie ruszyli w młyn.

Ale prawdziwa pożoga dopiero miała nastąpić, gdy nad sceną zawisnął baner z dwoma odwróconymi krzyżami i hasłem Shit Sex Satan. Anima Damnata, proszę państwa. Kurwa, nie pierdolili się od samego początku. Zawsze lubiłem ten zespół (mówiąc „zawsze”, mam na myśli że od ich splitu z Throneum, a sobotni koncert pod tym względem był dość wyjątkowy, o czym za chwilę), ale nie zawsze podobały mi się ich koncerty. Moim zdaniem, odkąd bardziej niż na maskach S/M skupili się na sianiu zniszczenia ze sceny – wszyscy na tym zyskali. Stąd też cąły czas waham się pomiędzy przyznaniem palmy pierwszeństwa tej nocy – czy Anima Damnata czy jednak Death Worship…

Kapela zaczęła nowszymi numerami, by po trzech – czterech przypomnieć, że dwadzieścia lat temu wypuścili rzeczony split z Throneum i teraz zmasakrują nas odegraniem swojej części w całości. No, zabrakło jedynie coveru Beherit. Ale jak te kawałki zabrzmiały – mistrzostwo. Necrosodom co chwila opierdalał Poliego, który odpowiedzialny był za nagłośnienie, że chuja słyszy w odsłuchach – strach pomyśleć, jakie zniszczenie zostałoby zasiane, gdyby wszystko u nich grało jak należy. Koncert był mistrzowski, zdecydowanie najlepszy z wszystkich gigów Anima Damnata jakie było mi dane widzieć. No i osobne brawa dla Necrolucasa, za odegranie dwóch setów jednego wieczora, ten typ to jakaś pierdolona bestia.

No i myślałby człowiek, że po tym gigu już nie było co zbierać, a tu jeszcze przecież Death Worship. Nie wiem, kim byli ludzie, którzy towarzyszyli Ryanowi na trasie, ale wszyscy do kupy sprawiali wrażenie dzikiej, pierdolonej bestii. Gitarzysta to wręcz sam tę bestię uosabiał, choćby swoimi gabarytami. Samo przygotowanie się do koncertu zajęło kapkę dłużej niż pozostałym zespołom, ale było na co czekać. Oczywiście zawsze musi znaleźć się jakiś najebany osioł, wkurwiający wszystkich, więc tak było i tym razem – ten konkretny ma zaś olbrzymią wprawę we wkurwianiu ludzi na koncertach, co prawda pojawia się na większości z nich w tej części Polski, ale zawsze też widzę go najebanego jak szmatę.

Więc gdy Death Worship ustawiało się na deskach, wszyscy mogli słyszeć typowe, wieśniackie metalowe przyśpiewki w stylu „kurwa grać, ile mamy stać”, „ole ole ole”, „napierdalać”… w sumie dziwię się, że nikt mu nie napierdolił faktycznie. Ale chuj. Death Worship objęło dowodzenie na scenie. Ich dyskografia nie jest wybitnie obszerna, ale każdy (KAŻDY) numer to pierdolony killer. Poleciała praktycznie cała debiutancka EPka (no, bez wywiadu, hehe) plus nowsze rzeczy. Każdy z kawałków miał osobną zapowiedź Ryana – w specyficzny sposób, co zajebiście wypadało moim zdaniem. I kurwa zaczęli. Dla jednych to może być zwykły hałas, ale dla mnie to chyba apogeum, jakie można osiągnąć w tego typu muzyce. Totalna brutalność, bezlitosny holocaust, zaplanowany i przeprowadzony. W tym momencie dla mnie to najlepszy zespół poruszający się w tym wąskim kanonie wojennego black/death metalu, godny spadkobierca Conqueror, który zostawia w tyle inne zespoły. Przez niemal trzy kwadranse, dokonano na nas gwałtu. Zresztą co ja Wam będę pierdolił, to było tak wspaniałe, że Pathologist ruszył w tany a i ja w kilku momentach nie odpuściłem. Chwilami to wszystko odbywało się na trzy wokale, brzmiało dziko i bezwzględnie. Łysy, który dzień wcześniej był świadkiem tej pożogi w Gdańsku ostrzegał mnie i miał rację.

Skończyli grać, szans na bisy nie było (bo i co mieliby zagrać, cover „Paranoid” czy „Enter Sandman”?), więc pozbierałem załogę i ruszyliśmy do wozu, który szczęśliwie stał na swoim miejscu. Po uśmiechniętych facjatach ludzi widziałem, że dostali wpierdol jakiego oczekiwali. Dla mnie, głodnego koncertów, to co zobaczyłem w Katowicach, stoi chyba na podium tegorocznych gigów. Podróż powrotna zasadniczo odbyła się bez przeszkód, choć szkoda, że nie opierdoliliśmy tradycyjnej makfurii, bo wszystkie maczki były na trasie na Rzeszów pozamykane na głucho. O czwartej nad ranem ucałowaliśmy ziemię rzeszowską. Piękny to był wpierdol, nie zapomnę go nigdy.

Autor

15399 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

1 Comment

  1. Kuntakinte

    16 listopada 2022 at 10:46

    O czwartej, to ja miałem pociąg. Gig mnie rozpierdolił, na koncerty jeżdżę rzadko, więc Anime widziałem po raz ostatni w… 2005 roku jakoś. I pamiętając ten koncert, powiem Ci, że nic nie spuścili z pary od tego czasu. Pojechałem tam dla nich i dostałem to, co chciałem.

    Miło było zobaczyć twój ryj na żywo i chociaż się nie znamy, miałem podejść i podziękować za to, co robicie na ChV, ale alkoholizm wygrał. Pomyślałem sobie „a chuj tam, gdzieś go znajdę w tłumie, najpierw kupię piwo”. Piwo kupiłem, ale na ciebie nie mogłem już jakoś trafić. Co chwilę trafiała się jakaś morda dawno przeze mnie niewidziana i jakoś tak wyszło. Cóż, może następnym razem. Ale, parafrazując Sobieskiego pod Wiedniem, VENI, VIDI, DIABOLI VINCIT.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Chaosbook

Instachaos

No i wyszedł z zakrystii Pleban... ciekaw ile wytrzyma w Kejosie... Czytajcie:

Nihilvm „Life-Death-Empty”

http://chaosvault.com/recenzje/nihilvm-life-death-empty/

#nihilvm #blackmetal #deeathmetal #mgła #bölzer #kriegsmaschine #black #death #metal #chaosvault
No i wyszedł z zakrystii Pleban... ciekaw ile wytrzyma w Kejosie... Czytajcie: Nihilvm „Life-Death-Empty” http://chaosvault.com/recenzje/nihilvm-life-death-empty/ #nihilvm #blackmetal #deeathmetal #mgła #bölzer #kriegsmaschine #black #death #metal #chaosvault
1 dzień temu
View on Instagram |
1/9
Piątek... Trzeba się napić...

Piołun „Rzeki Goryczy”

chaosvault.com/recenzje/piolun-rzeki-goryczy/

#piołun #manbryne #blazeofperdition #oremus #blackmetal #polishblackmetal #polskiblackmetal #black #metal #malignantvoices #chaosvault
Piątek... Trzeba się napić... Piołun „Rzeki Goryczy” chaosvault.com/recenzje/piolun-rzeki-goryczy/ #piołun #manbryne #blazeofperdition #oremus #blackmetal #polishblackmetal #polskiblackmetal #black #metal #malignantvoices #chaosvault
2 dni temu
View on Instagram |
2/9
Czwartunio minął nam pod znakiem:

Sukkhu „Labyrinths”

chaosvault.com/recenzje/sukkhu-labyrinths/

#sukkhu #blackmetal #darkfuneral #marduk #bathory #cradleoffilt #black #metal #chaosvault
Czwartunio minął nam pod znakiem: Sukkhu „Labyrinths” chaosvault.com/recenzje/sukkhu-labyrinths/ #sukkhu #blackmetal #darkfuneral #marduk #bathory #cradleoffilt #black #metal #chaosvault
3 dni temu
View on Instagram |
3/9
...z jednej strony spadają kamienie i gruz, a z drugiej jesteśmy chowani do zimnej krypty w której spoczniemy na zawsze...

Grave Upheaval / The Funeral Orchestra „Inexistentia”

chaosvault.com/recenzje/grave-upheaval-the-funeral-orchestra-inexistentia/

#graveupheaval #thefuneralorchestra #deathmetal #doommetal #funeraldoommetal #death #doom #metal #portal #impetuousritual #chaosvault
...z jednej strony spadają kamienie i gruz, a z drugiej jesteśmy chowani do zimnej krypty w której spoczniemy na zawsze... Grave Upheaval / The Funeral Orchestra „Inexistentia” chaosvault.com/recenzje/grave-upheaval-the-funeral-orchestra-inexistentia/ #graveupheaval #thefuneralorchestra #deathmetal #doommetal #funeraldoommetal #death #doom #metal #portal #impetuousritual #chaosvault
4 dni temu
View on Instagram |
4/9
Ksiądz na elektrycznym krześle... 

Damage Case "Heavy Metal Sacrifice"

chaosvault.com/recenzje/damage-case-heavy-metal-sacrifice/

#damagecase #thrashmetal #heavymetal #rock #thrash #heavy #metal #motörhead #lemmykilmster #chaosvault
Ksiądz na elektrycznym krześle... Damage Case "Heavy Metal Sacrifice" chaosvault.com/recenzje/damage-case-heavy-metal-sacrifice/ #damagecase #thrashmetal #heavymetal #rock #thrash #heavy #metal #motörhead #lemmykilmster #chaosvault
5 dni temu
View on Instagram |
5/9
Poniedziałek wjeżdża śmierć metalem...

chaosvault.com/recenzje/funeral-whore-dreadfully-expired/

#funeralwhore #boltthrower #chainsword #mutilation #deathmetal #death #metal #dutchdeathmetal #chaosvault
Poniedziałek wjeżdża śmierć metalem... chaosvault.com/recenzje/funeral-whore-dreadfully-expired/ #funeralwhore #boltthrower #chainsword #mutilation #deathmetal #death #metal #dutchdeathmetal #chaosvault
6 dni temu
View on Instagram |
6/9
...i na chuj oglądać ten badziewny sport, gdzie jedenastu debili biega za gałą, skoro można sobie przy porannym piwku poczytać newsflesh? Na pohybel piłce, tylko metal!

chaosvault.com/newsy/newsflesh-47-58-2022/

#tchornobog #abbysal #aciddeath #extirpation #entropia #goddethroned #vampyrictyrant #arditi #mantiel #wampyricrites #blackmetal #deathmetal #thrashmetal #postmetal #satanicmetal #satanicblackmetal #black #death #thrash #doom #metal #coffee #newsflesh #chaosvault
...i na chuj oglądać ten badziewny sport, gdzie jedenastu debili biega za gałą, skoro można sobie przy porannym piwku poczytać newsflesh? Na pohybel piłce, tylko metal! chaosvault.com/newsy/newsflesh-47-58-2022/ #tchornobog #abbysal #aciddeath #extirpation #entropia #goddethroned #vampyrictyrant #arditi #mantiel #wampyricrites #blackmetal #deathmetal #thrashmetal #postmetal #satanicmetal #satanicblackmetal #black #death #thrash #doom #metal #coffee #newsflesh #chaosvault
1 tydzień temu
View on Instagram |
7/9
Na sobotę wjeżdża Bart na sucho... 

Krvna „For Thine Is The Kingdom Of The Flesh”

chaosvault.com/recenzje/krvna-for-thine-is-the-kingdom-of-flesh/

#krvna #dearthe #blackmetal #australianblackmetal #black #metal #australia #thirdeyetemple  #ancientdead #chaosvault
Na sobotę wjeżdża Bart na sucho... Krvna „For Thine Is The Kingdom Of The Flesh” chaosvault.com/recenzje/krvna-for-thine-is-the-kingdom-of-flesh/ #krvna #dearthe #blackmetal #australianblackmetal #black #metal #australia #thirdeyetemple #ancientdead #chaosvault
1 tydzień temu
View on Instagram |
8/9
Na piątek trochę czarciego metalu z Polszy...

Throne of Baal „Chaos War Death”

chaosvault.com/recenzje/throne-of-baal-chaos-war-death/(otworzy się w nowej karcie)

#throneofbaal #blackmetal #marduk #funerlamist #polishblackmetal #black #metal #chaosvault
Na piątek trochę czarciego metalu z Polszy... Throne of Baal „Chaos War Death” chaosvault.com/recenzje/throne-of-baal-chaos-war-death/(otworzy się w nowej karcie) #throneofbaal #blackmetal #marduk #funerlamist #polishblackmetal #black #metal #chaosvault
1 tydzień temu
View on Instagram |
9/9

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

P-W

Wydawca: Malignant Voices Motyla noga, końcówka tego roku obrodziła w naprawdę dobre premiery. I jedną z nich jest właśnie debiut rodzimego Piołunu „Rzeki Goryczy”....

P-W

No i okazuje się, że Throne Of Baal wydał całkiem w pytę epkę...

Wywiady

To już mój trzeci bodaj wywiad z Epitome, ale pierwszy, na który odpowiedział cały zespół. Oczywistym powodem przemaglowania tego kwartetu jest wydanie płyty "ROTend"....

Newsy

13 listopada zmarł Wojciech Cenajek, znany również pod ksywą Poland. Wojciech był gitarzystą zespołu Monastery, ale gościnnie udzielał się na albumach Bloodthirst, Mordhell czy...