Wydawca: Godz ov War Productions/House of Ygra
Kiedy dostałem w swoje łapki demówkę wietnamskiego Putrid Vomit Christ, to przez chwilę myślałem, że wleci, jakiś jazgoczący black metal, tudzież łor metal zahaczający o noise, Jakież było moje zdziwienie, gdy do mych uszu zamiast kawalkady śmierci wlał się bulgoczący strumień toksycznych odpadków z pobliskich cmentarzy.
Za Putrid Vomit Christ stoi duet dwóch wyjadaczy, których możecie kojarzyć z takich projektów, jak Eukrost, Rot, czy Bloodshed. I to słychać, bo mimo, że „Perpetual Intercourse”, to demko, to jakością zjada niejedną EPkę, a i niektóre „pełniaki”. Pół godziny powolnego, bądź utrzymanego w średnich tempach plugawego death/doom metalu przyjemnie zaskakuje. Gitary wraz z basem mają ten odpowiedni ciężar, który sprawia, że kości trzeszczą, a serce aż spowalnia. Podbijają to ładnie bębny, co najlepiej słychać w drugim kawałku, UH! Ciekawą niespodzianką okazał się wokal, bo spodziewałem się głębokiego growlu, a wjechał opętany skrzek, co daje taki przyjemny kontrast. Szczególnie na uwagę zasługuje tutaj kawałek „Dissecting an Incestuous Dream”. Są te powolne riffy z lekkim przyspieszeniem, ale wokal ma w sobie taki ładunek ohydy, że aż się kiwa z głową z uznaniem.
Trudno mi jednocześnie wskazać jeden, ulubiony moment. Od początku do końca pławię się w tej grobowej zgniliźnie, w której łapię posmak Bloodsoaked Necrovoid, Ritualization, a i krzynę rumuńskie Larvae. Brakuje ostatnio właśnie takich solidnie wykonanych hymnów śmierci, które nie lecą na łeb na szyję, a zadają powolne, bezlitosne konanie. Słychać, że ładnie tam się w serduszkach dzieje.
Pochwalić należy również brzmienie. Jest ten odpowiedni dźwięk z cmentarza, ale na tyle czysty, że bez przeszkód słychać każdą nutkę, co się ceni.
To naprawdę dobra demówka. Świata raczej nie zawojuje, ale doskonale się broni i przyznaję, za każdym razem słucham jej z przyjemnością. Polecam!




