Wydawca: World Terror Committee Productions
Zapewne każdy z Was ma takie dni, że wszystko i wszyscy go wkurwiają i najlepiej to by komu wpierdolił, albo się najebał, albo dał upust poprzez muzykę.
I nie wiem, jak Wy, ale jeśli ja miałbym sobie dać upust za pomocą muzyki, to pewnie uczyniłbym to w rytm takiego Principality of Hell. Proste, nieudziwnione black/thrash metalowe granie – z jednej strony dość szablonowe, ale z drugiej mające wystarczające pierdolnięcie, by nie zwracać uwagi na braki w gestii oryginalności. Kapela czerpie garściami (choć w odniesieniu do tej muzyki lepiej brzmi – hektolitrami) z twórczości Hellhammer/Celtic Frost, Aura Noir, Bathory czy Darkthrone., jak również thrash metalowych tuzów w postaci choćby Sodom. Sami widzicie po nazwach – Principality of Hell po dupach musi chłostać, jeśli choćby i tylko w jednej trzeciej chcieliby stanąć na wysokości zadania i oddać ducha tychże zespołów. Do tego czasem dojdą prawdziwie rock’n’rollowe solówki (jak ta w pierwszym numerze na krążku) i normalnie gwoździe lizać! Grecy wiedzą, jak nakurwiać stary dobry metal, plasujący się na styku thrashu i blacku. Słucha się tego wybornie, a wkurw już rzec by można minął. Wiem, że sporo osób jara się taką muzyką, a jak niektórzy sprawdzą, z jakich kapel wywodzą się muzycy twórcy „Fire & Brimstone” to założę się, że kapeli przybędzie lajków na fejsbuniu, hehe.
Że mało o strukturze poszczególnych utworów, dogłębnej analizie partytur, akordów i innych pierdołach? Wypierdalać – to black/thrash!
Ocena: 8/10
Tracklist:
- Fire & Brimstone
- Codex Inferno
- The Bleeding Nun
- We ride at Night
- Leviathan
- The Witches’ Coven
- Hellfire Legions
- The 9th Seal
- The Hand of the Hangman
- Strike of the Beast (Exodus cover)




