Wydawca: Redrum666 Records
Nie mam pojęcia co ludzie w tym Mielcu piją/jedzą/palą/wciągają, ale zapewne jest to coś konkretnego, bo pierdolnięcie kapel z tego jednego miasta starczyłaby do obdzielenia całej sceny z takiej dajmy na to Słowacji.
Kolejnym przykładem na taki stan rzeczy i moją prawdomówność jest nowy minialbum wywodzącego się właśnie z tej mieściny Preludium. Już poprzedni krążek zespołu oceniłem wysoko, teraz mamy do czynienia z kontynuacją dobrej passy. „Abomination” to tylko cztery utwory, ale aż kipią wściekłością zmiatającą przeciętnego obrońcę krzyża w 2,66 sekundy. Brutalny, ciężki death metal w wykonaniu Preludium osadzony jest w porządnym amerykańskim kanonie gatunku z dość wyraźnym piętnem Morbid Angel (początek „Piercing Pain” nie pozostawia wątpliwości), Vital Remains czy Deicide oraz odrobiną black metalowego jadu (choć to już śladowe ilości). Całość brzmi potężnie, selektywnie a przy tym bardzo naturalnie. Może brakuje smaczków znanych z „Reaping Mankind Disorder”, ale i tak jest naprawdę dobrze. Jako bonus dorzucono demo „Infernal Force”, które świetnie obrazuje drogę jaką przeszło Preludium od przeciętnej, acz z potencjałem, kapeli black/death’owej do pierwszoligowego death metalowego napierdalatora.
„Abomination” jest ponoć tylko przedsmakiem tego, co Preludium zgotują nam na nadchodzącym, pełnowymiarowym krążku. Jeśli tak, to już czuję, że będzie bolało…
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Rebirth abomination | ||
| 2. | Narcotic possession | ||
| 3. | S.H.C | ||
| 4. | Piercing pain | ||
| 5. | Apocalyptic descendant | ||
| 6. | Infernal force | ||
| 7. | Symbol | ||
| 8. | A spirited land of thorns |



