Wydawca: Invictus Productions
Nie jestem pewien, czy recenzowałem kiedykolwiek muzykę Omegavortex, na pewno zaś nie recenzowałem nigdy Pious Levus. A dziś przyszło mi zrecenzować wspólne wydawnictwo obu tych hord i po raz kolejny się zastanawiam – jak mogłem przegapić te składy?
Zacznijmy od Omegavortex. Niemcy istnieją sobie os piętnastu lat, a pod obecną nazwą działają od pięciu – wcześniej nieśli pożogę jako Ambevilence. Ich specjalność to chaotyczny black/death metal. Słychać u nich choćby wpływy Angelcorpse, Diocletian czy wczesny Morbid Angel. Większość z sześciu numerów zawartych na tym splicie to ultra szybkie, połamane, kąsające jak rozwścieczone żmije, kompozycje. Nawet nie wiecie, kiedy ich część przelatuje, bo to jest coś na granicy oszalałego blitzkriegu, po którym nie zostaje kamień na kamieniu. Pewnie dla części słuchaczy będzie to totalnie asłuchalny jazgot. Ja się do nich nie zaliczam, zaliczam się do tych trupów, które pozostawia po sobie Omegavortex. Obiecuję również sumiennie nadrobienie zaległości w ich dyskografii.
Drugi zespół to amerykański Pious Levus. Dziwna nazwa i za skurwysyna nie mogę jej zapamiętać. Ale doskonale zapamiętałem muzykę już po pierwszym odsłuchu. Bo bardzo lubię wczesne płyty Cannibal Corpse – mówiąc wczesne, mam na myśli powiedzmy pierwsze dwie. Nie mogę też pozbyć się wrażenia, że Pious Levus mocno inspiruje się tym zespołem. Ich death metal bardzo bowiem kojarzy mi się z tym, co słyszymy na „Eaten Back To Life” i „Butchered at Birth”. Oczywiście nie tylko z tymi dwiema płytami, jednak z nimi najmocniej – zarówno riffy, brzmienie, jak i wokal – to wszystko powoduje moje skojarzenia. Wcale nie narzekam. Amerykanie młócą równiutko cały czas, zero zwolnień, zero mazgajowania – jebany metal śmierci od początku do końca.
Przyznam, że nie do końca stylistycznie pasują mi obie te kapele, mimo że zarówno Omegavortex jak i Pious Levus obracają się w ekstremalnym death metalu – z tą uwagą, że Niemcy jednak idą mocniej w stronę black/death metalu, a Amerykanie w stronę klasyki. Jednakże obie grupy sprawiają, że warto zapoznać się z tym splitem. Jest wielce prawdopodobne, że obydwie hordy przypadną Wam do gustu. A jeśli nie obydwie, to może choć jedna z dwóch.
Ocena: 8/10
1. Omegavortex – Mutilation Paradise
2. Omegavortex – Origin of Evil
3. Omegavortex – Babalon Working
4. Omegavortex – Polarization – Hell on Earth
5. Omegavortex – Demonic Phantasm
6. Omegavortex – Paranormal Death
7. Pious Levus – Condemners Ritual
8. Pious Levus – Cursed Altar
9. Pious Levus – Lucipyrean Stronghold
10. Pious Levus – Miscreant Diablous
11. Pious Levus – The Never Betrayer




