Kapel o nazwie Phobia na świecie nie brakuje. Większość nagrała demo (albo i nic) i po prostu zginęła śmiercią naturalną.
Natomiast ta Phobia stacjonująca w Kalifornii i gająca Grindcora do leniwych nie należy i co chwila pojawiają się jakieś nowe materiały tej ciekawej ekipy. „Remnants of Filth”, bo taki tytuł nosi najnowszy materiał Amerykanów (i jednaj Amerykanki) to kawałek naprawdę dobrze zagranego i obrzydliwego w swej prostocie Grinda. Sporo tu naleciałości punkowych, nie brakuje tez inspiracji rodem ze śmierć metalu. Trochę to granie pod Napalm Death, ale czy to tak naprawdę komuś przeszkadza? Mnie na przykład nie. Przede wszystkim autentyzm i tak zwany feeling: dzięki temu czuć szczerą energię bijącą z tego materiału. Nie ma czasu poskrobać się po dupie a tym bardziej wyjść na szczanie, bo cały czas coś się dzieje. Fajny punkowy luz dodaje tej płycie jeszcze więcej energii. Numery są krótkie (maksymalnie 90 sekund) a całość nie trwa nawet dwudziestu minut. Ale czy warto wyłożyć parę groszy na ten materiał? Na pewno warto, przynajmniej jak ktoś lubi takie granie.
Ja lubię, mi się podoba wiec chyba trzeba będzie portfel nieco uszczuplić. Znowu …
Ocena: 8/10
Tracklist:





