Wydawca: Nigredo Records
Już niejednokrotnie dowiedziono, że kojarząca się z ciepłem Hiszpania potrafi sprokurować zimny black metalowy album. Tym razem dowodzi tego Pestkraft.
Oni bowiem na swojej debiutanckiej EPce zamieścili pięć black metalowych utworów, a te z kolei bardzo mi trafiają w gust. Ponure, mroczne hymny znajdujące się tutaj są utrzymane raczej w wolnych tempach i klasycznym stylu, lekko nawiązując klimatem do „kapturzanego black metalu” lub inaczej mówiąc – okultystycznego. Ale moim zdaniem wychodzi im to niegłupio, szczególnie jak się widzi tę muzykę odgrywaną na żywo, gdzie muzycy mają na sobie maski czarnej śmierci. Transowość, powtarzalność riffów z „Pest” stanowi o atrakcyjności tego materiału – dwadzieścia trzy minuty przelatują dość szybko, bo słuchacz wkręca się w propozycję Hiszpanów. A ci potrafią to wykorzystać – ich black metal brzmi doprawdy złowrogo, w jakiś dziwny sposób jest opętany, dodatkową robotę robią zaś into i outro zaczerpnięte z „Siódmej Pieczęci” (tak mi się wydaje) – choć na przykład lubelski Oremus wykorzystał podobne motywy, nie widzę w nich niczego złego, bo po prostu tworzą klimat. Zły klimat.
Pestkraft zaczęło bardzo dobrze, więc mnie nie pozostaje nic innego jak im przyklasnąć. EPkę polecam wszystkim, którzy cenią sobie transowość w black metalu.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Pest | ||
| 2. | Dark Shadow | ||
| 3. | Misery | ||
| 4. | Suffering Soul | ||
| 5. | Descensus Ad Inferos |




