Wydawca: Lavadome Productions
Czesi mają skażoną wódkę, a Słowacy chyba nie. Za to mają Perversity – death metalowy zespół, po którym nie stracicie życia czy wzroku, a co najwyżej słuch.
„Ablaze”, bo tak zatytułowali oni swój trzeci krążek, przynosi nam dziesięć brutalnych death metalowych numerów. Ale nie jest to typowa rąbanka spod znaku świni i nieskończonych blastów, bowiem Słowacy inkorporowali do swoich kompozycji trochę staroszkolnego death metalu rodem z Tampy. Czyli możemy tutaj usłyszeć niemało wtrętów a’la Obituary czy Morbid Angel. Co mnie cieszy, bo zdecydowanie wolę taką odmianę deciora. Co dodatkowo mnie cieszy, to fakt, iż u Perversity w ogóle nie ma świniaków, brutalność przekłada się natomiast raczej na intensywność przekazu, nie na możliwie największe zmaksymalizowanie szybkości uderzeń w werbel, ani na jak najbardziej skomplikowane riffowanie. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że ten album rzuca mnie na kolana jak napalony klient dziwkę, nie mogę też przypomnieć sobie z niego ani kawałka po zakończonej sesji odsłuchiwania. Wydaje mi się, że to po prostu kolejna „płyta, która jest”. Chwilkę Was pomagluje i tyle, odejdzie w niepamięć, jak przygodny stosunek po pijaku. I nawet perwersji wiele tu nie ma.
Death metalowego podziemia Słowacy raczej nie zawojują, niestety. Działają już kilkanaście lat, więc podejrzewam, że jeśli mieliby coś osiągnąć, już by to nastąpiło. A tak, pograli sobie i tyle. Złe to może i nie jest, ale nic poza tym.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:




