No to dziś na tapetę bierzemy Rumunów z Ordinul Negru. Znów wielkie zdziwienie moje – jakim cudem istnieją kilkanaście lat, a ja pierwsze o nich słyszę?
„Sorcery of Darkness” to już bowiem siódmy album zespołu, a w międzyczasie powydawali jeszcze Epek i splitów jak nasrał. Ale jest to przypadłość wielu zespołów, które poruszają się w niszy depresyjnego black metalu. To znaczy – sami opisują swoją muzykę po prostu jako black metal, ale po wtórym odsłuchu „Sorcery of Darkness” stwierdzam, że można nazywać ich muzykę właśnie jako depresyjną. Zarówno pod względem muzyki, jak i tekstów. Od razu powiem – jest to dobre, choć z uwagi, że nie jest to mój ulubiony gatunek, nie powala mnie na kolana. Szeroka gama temp, większość utrzymana w molowej tonacji, zaś same utwory to dziesięciominutowe kawałki (a trzeci trwa dwadzieścia minut), złożone, ale jakimś cudem spójne. Wokal trochę lepszy niż standard w tym gatunku, czyli rozwrzeszczany, ale z umiarem. Dużo tu spokojnego plumkania, które ni z tego ni z owego przechodzi w szybkie riffy, przepełnione mimo tempa jakimś poczuciem beznadziei tego świata. Czyli – ponownie standardowo. Chwilami, gdy te spokojne przejścia trwają zbyt długo to jednak faktycznie słuchaczowi się trochę nudzi – widać Ordinul Negru nie jest jeszcze na takim poziomie, by oczarować słuchacza i zmusić go do czekania. Robią co mogą, ale nie zawsze im staje. Sił im nie zawsze staje i inwencji.
Mimo to – „Sorcery of Darkness” to fajny krążek, który można posłuchać od czasu do czasu. A jak od zabaw z przyjaciółmi wolicie zabawy z żyletką, to może nawet trochę częściej.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:
| 1. | Sorcery of Darkness | ||
| 2. | From the Ashes of the Mist | ||
| 3. | In ceas de Noapte |





