Wydawca: Defense Records / Mythrone Promotion
O, i to jest split, do którego chce mi się wracać. O ile sludge to nie jest jakiś mój konik, to nie jest to też moja pięta achillesowa. A w przypadku dźwięków generowanych przez O.D.R.A. i Parh nie mam pytań ani większych uwag.
Split, który sygnowany jest logiem Mythrone Promotion i Defense Records, kręci się u mnie już bardzo długo. I czuję, że również po napisaniu tej recenzji nie wyskoczy on szybko z mojego odtwarzacza. Zaczynając od części, którą sprokurowała O.D.R.A. – panowie nakurwiają dość mocno rozbujanym sludgem – coś jakby kolesie wbijali Wam w głowę gwoździe, ale po każdym uderzeniu podrzucali sobie wesoło młotek do góry. No dobra, może przesadzam, ale u O.D.R.A. podoba mi się ta upalona motoryczna melodyka. Oczywiście słychać tu sięganie po klasykę, ale ze strasznie paskudnym brzmieniem, niechlujnym i brudnym. Jakby nagrań dokonano po pierwsze na setkę, a po drugie w sali pełnej potłuczonego szkła, petów i gruzu. Po stronie, którą nagrała O.D.R.A. słyszymy brzęczenie much i dochodzimy do wniosku, że chyba będzie równie nieświeżo co przed momentem. I nie mylimy się. Parh, w przeciwieństwie do kapeli z Wrocławia, jest mi już znanym (pomimo, że ich dyskografia jest uboższa). Zespół z Płocka w zasadzie również porusza się po sludgeowej płaszczyźnie. Tyle że w porównaniu do poprzedników, u nich słychać trochę więcej z jednej strony death metalu, z drugiej – brudnego i prostackiego punka. W przypadku ich części splitu również nie narzekam na nudę – ciężkie, masywne riffy, raz szybko napierdalają, kiedy indziej trochę wolniej ale równie skutecznie. Parh ma na siebie pomysł i to wyraźnie słychać na tym krążku.
Miłośnicy nurzania się w oparach różnego rodzaju proszeni są o zapoznanie się z tym albumem. Obie hordy które tu się produkują są warte sprawdzenia. Osobiście gwarantuję, że ten czas nie będzie stracony dla większości z Was.
Ocena: 8/10
Tracklist:




