Wydawca: Under the Sign of Garazel Productions
Split ten światło dzienne ujrzał już jakiś czas temu, ale nie po drodze było mu z moim odtwarzaczem. W końcu parę chwil znalazłem i po kilku odsłuchach mam na tyle wykrystalizowaną opinię, że mogę się nią z Wami podzielić.
Dwa projekty i dwie osoby za nimi stojące. Polska Nyctohpila ma na swoim koncie już paręnaście wydawnictw. Kanadyjski Hellmoon z kolei to pod tym kątem świeżak. Dlaczego w ogóle zwracam na to uwagę? Bo pomimo różnic w stażu, Black Metal zaprezentowany na tym splicie przez zarówno Nyctophilia jak i Hellmoon, naprawdę dobrze do siebie pasuje. I jest to jedna z najbardziej widocznych zalet całego materiału.
Black metal jaki dane Wam tu będzie usłyszeć, siedzi głęboko w klasycznym norweskim graniu lat dziewięćdziesiątych. I właściwie na tym można by zakończyć całą recenzję. No, może poza dodaniem, że obu Panom wychodzi to dobrze. Nie usłyszycie tutaj niczego czego już nie wymyślono i nie zagrano X razy. Prymitywnie, agresywnie i z oszronionym ryjem. W przypadku części Hellmoon jest bardziej surowo. Z kolei Nyctophilia dodaje dźwięków, które mi przynajmniej, kojarzą się ze przygnębieniem, smutkiem.
Ale, ale – odezwie się Stary Metal – czy jest tu Ideologia, metalowy bracie. Po pierwsze nie jesteśmy kurwa braćmi. Po drugie – Stary Metalu – jest. Bo jak przecież wiadomo najpierw ideologia, potem muzyka. Tak, jak bez piwnego brzucha nie ma Ciebie, tak i bez ideologii nie ma Black Metalu. Kończąc tę… ideologiczną część recenzji, napiszę tylko, że znowu Stary Metalu poczujesz się jak w szkole średniej, kiedy wydawało Ci się, że jesteś kimś ważnym na ośce. Wrócisz do czasów, gdy dumnie w odwróconym krzyżu – zajebanym kuzynowi – zasilałeś armię Rogatego. Bo tak. Szatan oczywiście potrzebował w niej właśnie Ciebie.
Czas na podsumowanie. Garazel po raz kolejny pokazał, że potrafi wynaleźć dobrych rekonstruktorów lat dziewięćdziesiątych. Na pewno materiał przeznaczonych dla tych, którzy darzą sporym sentymentem ten okres. I dla tych którzy na słowa „Black Metal i lata dziewięćdziesiąte” dostają niekontrolowanego ślinotoku.
Ocena: 7/10
Tracklist:
01.Nyctophilia – From the Darkest Times
02.Nyctophilia – In the Bleak Midwinter
03.Nyctophilia – Sorrow to Sorrow…
04.Nyctophilia – Vanity Above All
05.Hellmoon – Isolation and Solitude
06.Hellmoon – Unto Unholy Spirits, The Raven Call
07.Hellmoon – Cold Bleak Destruction
08.Hellmoon – Blackened Revelations




