Skip to main content

Wydawca: Purity Through Fire Records

Raz na jakiś czas człowiek dostanie do recenzji materiał, w którym ktoś inny pewnie nie znalazłby niczego interesującego, a ktoś inny będzie siedział i się zachwycał. I ja tak mam na przykład z demówką fińskiego Nightside.

Nightside z kolei to zespół, który dwa lata temu powstał z martwych po kilkunastu latach ciszy. Istnieli sobie bowiem między 1996 rokiem a 2004. I to słychać całkowicie w ich muzyce. Moim zdaniem nie każda młoda kapela potrafi uchwycić klimat nagrań z lat dziewięćdziesiątych. Nightside nie jest młodą kapelą, stąd też te trzy numery z „Lions” brzmią jak nagrane właśnie w takim 1996 roku. Brzmienie tej demówki jest zimne, a z drugiej strony – dobre. Same kompozycje są dość szybkie, ale z odpowiednią dozą melodii. Mieszają się tu ze sobą wpływy krążków Marduk z melodyjnością pewnych elementów Emperor oraz dosadnością wczesnego Dark Funeral. Może ktoś powie, że to mało wyszukane wzorce, ale po co komu wyszukane, jeśli te tutaj dają radę? Ja słucham „Lions” i czuję się tak, jak wtedy gdy odpalałem pierwsze kasety black metalowe w zaciszu swojego pokoju. Do tego Nightside ma w sobie coś takiego, co sprawia że ich muzyka jest dla mnie atrakcyjniejsza od wielu innych zespołów o podobnych korzeniach. Nie czuję tutaj u nich sztuczności – w 2023 roku chyba nie muszą nikomu udowadniać, że nie są pozerami, szczególnie że dziś ta muzyka nie jest najmodniejszą.

Tak więc ja kupuję ten ich powrót totalnie. To tylko kilkanaście minut muzyki, więc czekam teraz na nowego pełniaka.

Ocena: 8/10

Oracle
16676 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Debiut Ravenfrost

EfEf5 grudnia 2013

Skomentuj