Wydawca: Hell’s Headbangers Records
To ja już na wstępie powiem, że jedną z person tworzących Nighnacht jest Don of the Dead i że kto ma uszy niechaj słucha, zanim zaleje je Wam ropa.
Bo Nighnacht, czyli nowopowstały death metalowy bękart na pewno tak Wam przypierdoli, że małżowiny mogą tego nie wytrzymać. Nighnacht to paskudny punk/death metalowy bękart, lekko przyczerniony, jednak w głównej mierze opierający się właśnie o dwa najpierw wymienione gatunki. Słuchając „Christophilia” czuję się, jakbym śmigał gołą dupą po zardzewiałej zjeżdżalni, trzymając się nieoheblowanych, drewnianych poręczy. Osobiście kojarzy mi się to ze sprymitywizowaną wersją Impetigo, wczesnego Fetid Zombie i tym podobnych wymiotów. Prosty rytm, surowe brzmienie, growlująco – rzygający wokal, piłujące gitary i tak jeździmy przez dwanaście minut. Dla mnie – przednia zabawa. Dla zakochanych w wymuskanym metalu śmierci zapewne traumatyczne przeżycie. Ale jebać – Nighnacht zerżnie pozerów w każdy otwór śmierdzącym, przegniłym krzyżem.
Oj, rozkręciłem się zbyt w swoich fantazjach. Ja ze swojego miejsca powiem Wam tylko, że debiutancki krążek od tej kapeli jeszcze długo nie wyjdzie z mojej playlisty. Polecam.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Vultures Feed on Me | ||
| 2. | Christophilia | ||
| 3. | Abducted Raped and Eaten | ||
| 4. | Crippled Traitor | ||
| 5. | Agony |




