Skip to main content

Wydawca: KTC Prod/Emi Music Poland

Przed Wami trzeci album zespołu Never, który może nie wszyscy znają, ale bez wątpienia wszyscy kojarzą przynajmniej dwóch muzyków, którzy się pod tym projektem podpisują. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że jest ktoś komu nic nie mówią następujące personalia: Jacek Hiro i Jakub Chmura. Jeśli jednak ktoś takowy istnieje, to może czytać tę recenzję dalej. Jeśli jednak znacie obu panów, a szczególnie pierwszego to i tak macie zdanie na tyle wyrobione na temat jego twórczości i projektów w których bierze udział, że  odpowiednio: skreślicie, albo pokochacie „Back to the front”.

Ukułem sobie takie nieco szczeniackie porównanie związane z tym krążkiem. Słuchanie go jest jak zabawa w tak zwaną zemstę barmana, która polega na tym, że barman polewa Ci po pięćdziesiątce każdego alkoholu który jest w lokalu. Jeśli przeżyjesz i się nie zrzygasz to nie płacisz. Problem jednak polega na tym, że zawsze się zrzygasz, bo barman mieszka tak alkohole, żeby pozornie były na dzień dobry strawne i zabawa była zajebista, ale kończy się zawsze tak samo. Rzyganiem i kurewskim kacem na dzień drugi. O pustym portfelu nie wspomnę. I tak niestety dla mnie jest z tą płytą. Niby to wciąż techniczny death metal, ale brakuje mi tu pewnego rodzaju aranżacyjnego szaleństwa. Wszystko jest piękne, kolorowe i poukładane, Solówki, genialne riffy, miła uchu, ale wciąż agresywna, perkusja, idealnie pasujący wokal. Jednym słowem słucha się tego świetnie, tylko jakoś tak w pewnym momencie zaczynamy czuć przesyt. Nie zrozumcie mnie źle, uważam, że ekipa która się tu zebrała to mistrzowie w swoich fachu tylko, że główny problem dla mnie z „Back to the front” polega na tym, że została ta płyta została tak stworzona, że nie może się nie podobać. Począwszy od wspominanej wyżej poukładanej muzyki, przez niemal sterylne brzmienie, zaproszonych gości (Mauser, Szymek Czech, Angela Gossow z Arch Enemy) po przykuwający wzrok sposób wydania albumu. Tylko brakuje mi tu pewnej nutki zaskoczenia słuchacza. Ta płyta to pełny profesjonalizmu produkt tylko, że ja od takich muzyków oczekuje czegoś więcej, bo że są  zawodowcami  to ja wiem od dawna.

To chyba pierwszy przypadek, kiedy sam się nie zgodzę z oceną którą wystawię. Być może wynika z to resztek obiektywizmu, które gdzieś tam się w mojej recenzenckiej głowie pałętają,a może z chęci podlizania się wytwórni. Nazywajcie sobie to jak chcecie. Ja wiem jedno, że nie zawsze świetna, praktycznie pozbawiona wad płyta musi się nam podobać, ale docenić ją trzeba.

Ocena: 8/10

Tracklist:

01. A.M.O.R (Another Mutation of Reality)
02. Too Blind
03. Questions Within
04. And I
05. 2996
06. Painted Black
07. Fiction Generator
08. Fatherland
09. Undisputed Inability
10. Back to the Front
11. Grain of Sand
Ef
4472 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Newsy

Czwarty album Zifir

OracleOracle27 listopada 2019

Skomentuj