Wydawca: Sepulchral Productions
Czasem mam wrażenie, że ja jestem naprawdę zapóźniony. Taka kapela jak Neige et Noirceur potrafi wypuścić kilkanaście wydawnictw, a ja poznaję ich dopiero dzięki ostatniemu jak dotąd „Gouffre Onirique et Abimes Cosmiques”.
Jako, że ja po francusku to nie bardzo gadatliwy jestem, kojarzę jedynie słowa „oniryczny” i „kosmiczny”. I wyjawię Wam, że całkiem nieźle oddają one klimat tego albumu. Neige et Noirceur jest to bowiem jednoosobowy projekt poruszający się po płaszczyźnie black metalu i ambientu. Czyli muzykę, gdzie równorzędną rolę pełnią powolne gitary i klawiszowe pasaże. To znaczy może inaczej – większość stanowi tu klasyczny black metal, jednak klawiszowe plamy są na tyle ważne w tej muzyce, że raczej nie można traktować ich jako przeszkadzajki bądź zapychacze. Dość często stanowią też po prostu tło, czerpiąc tym samym ze spuścizny lat dziewięćdziesiątych. Muzyka Neige et Noirceur w swoim tradycyjnym black metalowy kośćcu jest bardzo przywiązana do źródeł – zespołów a’la wczesny Emperor, Graveland czy Burzum, choć porównania te zalecam wziąć raczej w cudzysłów, wskazują one bowiem dość umownie pola inspiracji. Zapamiętajcie po prostu, że „Gouffre Onirique et Abimes Cosmiques” to dobry, klasycznie umocowany black metal a gdzieniegdzie wpleciona bądź to ambientowe motywy, bądź doom metalowe elementy („La Marches des Astres Noirs” jest przykłądem takiego udanego mariażu). Zwłaszcza, że gdy posłuchacie już krążka tego Kanadyjczyka, to podejrzewam, że sporej części z Was się on spodoba (krążek, nie Kanadyjczyk).
Neige et Noirceur nagrało niezły album – taki całkiem dobry podkład do nocnych rozmów Polaków z samymi sobą w akompaniamencie szumiącego w głowie z lekka alkoholu. W tej postaci sprawdziłem i działa.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:




