Wydawca: Putrid Cult
To jest tempo, proszę Państwa. Niniejszy album, będący zarazem pierwszym wydawnictwem w ogóle hordu o nazwie Necromoon, dostałem może z miesiąc – półtora miesiąca temu, zaś sama premiera była w maju. I dziś wchodzę na stronę na Metal Archives i widzę, że od tego czasu zespół wypuścił trzy kolejne materiały w tym jedną kompilację.
Pasowałoby powiedzieć więc, że Necromoon para się black metalem (badum tssss + odgłos świerszcza), ale wprowadziłbym Was w błąd. A przecież tak nie można! Więc ogłaszam, że zespół o nazwie Necromoon, na albumie zatytułowanym „War with Tyranny”, który zdobi okładka z kobietą w lateksowym habicie, z maską pegazką na głowie, gra black metal. Totalne zaskoczenie, prawda?
A konkretnie to przebijają mi się tutaj dwie kapele: Beherit oraz Blasphemy. Wpływy więc doskonałe, szczególnie dla takiego prymitywa jak niżej podpisany. Ale jak wiemy, w chuj jest zespołów, które są jakimś wykrzywionym pastiszem obu tych kultowych hord. Może zepsuł mi się czujnik lipy, ale nie wyczuwam niczego takiego w przypadku Necromoon. Przeciwnie – bardzo udanie korzystają (korzysta?) z tego, co zapoczątkowane zostało na „Drawning Down the Moon” i „Fallen Angel of Doom”. Mamy tu więc totalnie zwierzęce, brutalne ataki, ale też dużo powolnych i transowych (a przy tym wciąż agresywnych i nienawistnych) momentów. Wszystko oczywiście z brudnym i nieludzkim brzmieniem, choć tu akurat moim zdaniem szala przechyla się raczej na rzecz inspiracji Finami niż Kanadyjczykami. A na sam koniec dostajemy trwającego niemal kwadrans w chuj powolnego black/doom metalowego potwora, chyba żeby Was do końca zeszmacić.
I jeśli to było zadanie „War with Tyranny”, to w moim przypadku się udało. Niezły kawał smolistego black metalu, mocno osadzonego w najczarniejszym z kultów. Nie wiem jak się rozwinęła muzyka Necromoon w ciągu kolejnych trzech miesięcy, ale możecie być pewni, że sprawdzę, bowiem debiut mocno mnie zainteresował.
http://www.putridcult.pl/





