Wydawca: Unique Leader Records
Odsłuch najnowszego wydawnictwa Szwajcarów Near Death Condition zatytułowanego „Evolving Towards Extinction” przeciągał się w czasie. Jakoś nie miałem nastroju na śmierć metal aż w końcu przyszedł czas na zmianę temperatury powietrza.
Znajomi spamują na facebooku numerami jesienno – zimowymi a ja wymyśliłem, że na złość posłucham sobie dobrego deciora. Padło na Near Death Condition. I dobrze. Chłopaki grają miłe dla ucha dźwięki śmierć metalu. I co ciekawe: pomimo tego, że są ze Szwecji to grają sobie mocno po amerykańsku. Tak wymyślili. Nie będę się czepiał. Doczepie się, natomiast do okładki, mimo że ładna to najpewniej zajumana z kolekcji dzieł naszego rodzimego artysty pana Beksińskiego. Ciekaw jestem czy chłopaki maja prawa autorskie czy tak sobie „pożyczyli”. Co ciekawe. Ostatnio recenzowałem demówkę Niemców z Khthoniik Cerviiks, którzy też sobie zaadaptowali twórczość Beksińskiego do swoich bluźnierczych potrzeb. Ale nie będę się czepiał. Umówmy się, że wspomniałem o tym tylko dla zasady. Wróćmy do muzyki. Przyjemne granie, ale w nowoczesnym stylu. Trochę pod Deicide z okresu „The Stench of Redemption”, trochę pod nowoczesne wcielenie faraonów z Nile. Niby wszystko zagrane poprawnie, ale drażnią mnie wplatane w muzykę chórki np. w takim „Between the Dying and the Dead”, „Intelligent Design” czy końcówce „Praise The Lord Of Negation”. Chcą chyba chłopaki wprowadzić do swojej muzyki nieco „religijnego” klimatu hehe. Bardzo mi się to kojarzy właśnie z Nile. W wypadku wielbicieli Starożytnego Egiptu użycie takich środków jest jeszcze zrozumiałe. W przypadku Near Death Condition jakoś niespecjalnie mi to pasuje. Nie zmienia to faktu, że płyta jest dobra i porządnie potrafi sprać po mordzie.
Myślę, że spokojnie mogę wypisać receptę na „Evolving Towards Extinction” wszystkim fanom śmierć metalu.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:




