Wydawca: Pagan Records

To już czwarty album Narrenwind, jaki dany jest mi recenzować i uwierzcie mi – każdorazowo zachwycam się tym zespołem. Nowa płyta, czyli „Gorzkie plony” w niczym nie ustępuje moim zachwytom.

Duet Klimor i Aevil po raz kolejny  dowieźli. Mam równocześnie wrażenie, że ten krążek pod względem muzycznym jest bardziej konserwatywny od „Jest dziewięć kluczy do królestwa cieni”. No to tak: z elektronicznych elementów w zasadzie zrezygnowano, postawiono raczej na rzeczy bardziej w metalowym temacie. Stąd też mamy tu chwilami klasyczne heavy metalowe numery (jak na przykład „Koniugacja”), ale też mam wrażenie, że panowie sięgają głęboko do polskiej muzyki rockowej – stąd taki numer jak „Na próżno”, który brzmi jak podrasowana wersja Lady Pank. Przecież jakby zamiast Tomasza zaśpiewał tu Panasewicz to macie wypisz – wymaluj twórców „Ohydy”. Ale to też dość jaskrawy przykład akurat łypania w tę stronę – zdecydowana część numerów ma stricte metalowy kościec. Jakby sobie przypomniano, gdzie tkwią korzenie tego wszystkiego. No – jest jeszcze „Kantylena”, która ma trochę nowofalową melodykę… Odróżnia się od takiego bathorowskiego „Córko Wichrów, Diabłów, Nocy” zdecydowanie – choć i w tym numerze dostajemy bardzo dobre, rockowe solo. No ale z drugiej strony na deser dostajemy cover Manaamu. I o ile większość się nim zachwyca, jak zgłaszam votum separatum: mnie to jednak w ogóle nie leży. Wokal Klimorha jest jakby na siłę, a już w szczególności przy refrenie. Tutaj jestem na nie i to jest ta przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu, gdyż w ogólnym odbiorze jestem zdecydowanie na tak – choć przyznam, że siłowałem się z tym albumem dość długo, czego możecie się domyślać po długim okresie od premiery tej płyty (a nawet więcej, bo promo miałem już wcześniej). Narrenwind potrafi z jednej strony doskonale zamieszać, a z drugiej – wspaniale nawiązywać do klasyki.

Muszę jeszcze wspomnieć o bardzo dobrej okładce Joanny – jak zwykle klasa sama w sobie. Front cover jest doskonałym dopełnieniem całości. I pomyśleć, że są na tym świecie frajerzy, którzy okładki generują z AI…

Dobra, Narrenwind stanęło na wysokości zadania. „Gorzkie plony” to chyba najlepsze wydawnictwo z Pagan Records od momentu wydania drugiej płyty Totenmesse. Tego zespołu na naszej scenie nie sposób pomylić z żadnym innym – nawet pomimo nieustannych prób uchwycenia czegoś nowego. Polecam.

https://pagan-records.com

https://www.facebook.com/narrenwind

Oracle
19317 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj