Skip to main content

Wydawca: Osmose Productions

Cholera, po niecałych dwudziestu latach francuskie Mütiilation powróciło, a w środowisku podziemia zawrzało, że oto kult zła się nasilił i generalnie jest w pytę. Wiedziony ciekawością odpaliłem płytę i z początku byłem zachwycony, jednak potem zachwyt szybko ustąpił dość mocnemu wkurwieniu.

Ale nie uprzedzajmy faktów. Jeśli nie wiecie, Mütiilation, to hord dowodzony przez Meyhna’ch’a parający się black metalem w jego najbardziej nieprzyjaznej, obskurnej odmianie. A omawiany dziś „Black Metal Cult” jawi się nie tyle, jako tryumfalny powrót po latach, co przypomnienie, w dobie ugrzecznienia wszystkiego do porzygu, że ten gatunek muzyki, to swoista antykultura i ma pluć w twarz, a nie głaskać po jajkach. Przynajmniej tak z początku myślałem,

Od pierwszego kawałka jesteśmy atakowani nawałnicą riffów dosłownie tonących w dysonansach podlanych wokalem tak plugawym, że sam Szatan, by pewnie zadzwonił na bagiety, gdyby nocami Meyhna’ch darł mu mordę po oknami. Byłem pod wrażeniem, że to doskonały przykład tego, jak black metal powinien być odstręczający i nieprzyjazny, że to solidny plaskun na ryja, dla wszystkich gadających o inkluzywności gatunku. Ale im częściej słuchałem tego albumu, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że poza dysonansami oraz darciem mordy niewiele tam się znajduje. Gdzieś tam w tle pomyka perkusja, czasem jakiś bas, ale poza tym „Black Metal Cult” jest kurewsko monotonne i z każdym kolejnym odsłuchem traci, bo poza wspomnianymi elementami nie prezentuje sobą nic, a zaczyna męczyć. Początkowy zachwyt ustępuje miejsca znużeniu, a to z kolei, narastającemu wkurwieniu, czy ta płyta ma do zaoferowania coś więcej. Dobra, jest kawałek „Ino The Cursed Necropolis”, gdzie jest fajne przyspieszenie, z niemal punkowym sznytem, ale zaraz znów to się rozjeżdża i tyle z radości. Artysta ma pełne prawo wyrażać siebie, jak uważa, ale szczerze mówiąc ta płyta nie zasługuje nawet na połowę hołdu, jakim ją otoczono.

Zawiodłem się. Obiecywałem sobie wiele po tym albumie, dawałem mu wielokrotnie szansę i za każdym razem było tylko gorzej. Meyhna’ch faktycznie nagrał plugawą płytę, ale raczej typowo pod siebie, bo dla słuchacza jawi się to, jako przerost formy nad treścią. Szkoda.

Bart
729 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Cryoxyd „This World We Live In”Recenzje

Cryoxyd „This World We Live In”

OracleOracle9 grudnia 2025
Lust of Decay „Entombed in Sewage”Recenzje

Lust of Decay „Entombed in Sewage”

OracleOracle5 grudnia 2025
Königreichssaal „Loewen II”Recenzje

Königreichssaal „Loewen II”

OracleOracle4 grudnia 2025

One Comment

  • Papaj pisze:

    Chlopie jakie dysonanse? Gdzie ty tu masz dysonanse? To nie DsO czy islandzkie klony tegoż, pytam raz jeszcze – jakie dysonanse?

Skomentuj