Wydawca: Hell’s Headbangers Records
Dawno nie miałem na dywaniku żadnego splitu. Pora to zmienić za pomocą kolaboracji dwóch kapel, które jeńców nie biorą.
Morbosidad i Kill współdzielą krążek o nazwie „Santuario del Diablo” i jak nie trudno się domyślić: smoła, siarka, krew i pot leją się po ścianach po wciśnięciu przycisku „play”. Morbosidad zajmuje stronę „A” tego wydawnictwa, więc to o nich napisze pierwsze słowa. Kto ich zna i wielbi, ten ma pełną świadomość, że black/death metal, który wykonują, to nie są pierdolone rurki z kremem, a totalna pożoga i zniszczenie. I tak jest i w tym przypadku. Dwa krótkie, acz potężne, strzały w ryj. Bez wskazania lepszego czy gorszego. Ognie piekielne, bluźnierstwo i bezkompromisowość. Tyle. Strona „B” zajmowana jest przez nieznany mi wcześniej zespół Kill ze Szwecji. Nie wiem jak to się stało, że po raz pierwszy o nich usłyszałem przy okazji tego splitu. Ci bluźniercy prezentują tylko jeden kawałek, ale też jest to wspaniały ochłap bluźnierczego black/death metalu. Tu jest nawet jeszcze bardziej prymitywnie i surowo. Dla mnie zajebiście. Nie ma się, co rozpisywać. Lubicie takie granie: ten materiał Was zainteresuje.
Tu nie ma kompromisów ani nieporozumień. Czysta czarna sztuka dla prawdziwych maniaków.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| Side A | |||
| 1. | Morbosidad – Verdugo | ||
| 2. | Morbosidad – Pureza Del Martir | ||
| Side B | |||
| 3. | Kill – Prayer of Destruct | ||




