Wydawca: Memento Mori Records
OK, ilu z Was zna jakieś zespoły z Bangladeszu? A ilu z Was zna zespoły z Bangladeszu godne polecenia? No to mniej więcej tyle co ja, hehe. Ale od dziś możecie zapamiętać nazwę Morbidity.
Kwintet z miasta Dhaka gra bowiem death/thrash metal na wystarczająco dobrym poziomie by zainteresować sobą Raula z Memento Mori, który to postanowił wypuścić ich debiutancki album – „Revealed from Ashes”. A na nim jak już wspomniałem moc. Mieszanka starego dobrego death metalu i thrash metalu – nie jest to przesadnie brutalne, ale po dupie kopie. Mnie kojarzy się to z Demolition Hammer, Cancer, ale też oczywiście wczesny Death lub Malevolent Creation. Kawałki przede wszystkim mają melodię, dzięki której słuchacz może je rozróżnić, hehe – a każdy wie, że mimo wszystko jest to ważne. Nie ma też tutaj jednostajnego napierdalania, mamy kawałki wolniejsze, jak „Unholy Resurrection”, ale też faktycznie szybką i uderzającą dokładnie w punkt kanonadę jak numer tytułowy. Wszystko razem ładnie się zgrywa i daje nam pół godziny dobrego napierdolu. Ja powiem Wam nawet z własnej nieprzymuszonej woli powracam do tej płyty, a w natłoku materiałów nie zawsze można sobie na to pozwolić.
Ja wiem, że recenzja niezbyt długa, ale tak po prawdzie – gdy w muzyce nic nowego, to i recenzent niewiele pomoże. Jedynie wyjaśni, że niniejsze „nihil novi” to jak najbardziej zaleta i Morbidity warto poznać.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:
| 1. | Decaying Souls (Intro) | ||
| 2. | Incarnation of Death | ||
| 3. | Let there Be Chaos | ||
| 4. | Morbidity | ||
| 5. | Pits of Eternal Torment | ||
| 6. | SkullCrusher | ||
| 7. | Unholy Resurrection | ||
| 8. | Revealed from Ashes |




