Wydanie własne, 2025
Dawno nie byłem na żadnym pogrzebie, ale dzięki Mental Funeral zaliczyłem najlepszą imprezę od dobrej dekady. Wiem, suche to jak brzoza pod smoleńskiem, ale to trio dojebało taką ceremonią śmierci, że ja cię nie mogę.
Nie dziwię się więc, że pięćdziesiąt sztuk tego dema rozeszło się jak ciepłe trupy wprost z katastrofy, bo to co się dzieje na tym materiale to istne, zgruzowane szaleństwo. No ale co się dziwić, gdy spojrzy się na tych trzech typa we wkładce tego demosa. Nie dość, że są brzydcy jak noc listopadowa, to hołdują najlepszym gruzom jakie nosiła ta ziemia. Inspiracji więc tutaj uświadczymy całe mnóstwo, by chociaż wymienić takich oczywistych mistrzów jak Grave Upheaval czy chociażby Devourment, a to i tak wierzchołek trupiej góry, z której panowie czerpią. W ogóle wszystko kręci się tutaj w koło trupa, ale mnie się to zajebiście podoba. Ściele się on tutaj gęsto, krew tryska na wszystkie strony, a zgnilizna wprawia w ekstazę nie jednego nekrofila. I to wszystko zagrane w tempie rozkładu ludzkich tkanek.
Ten wysmarowany mięsem doom / death metalowy walec (nie wykastrowany z melodii) przetacza się przez człowieka w takim tempie, że wszelkie agonalne krzyki nie są w stanie zatrzymać zbliżającej się śmierci, a wyrzut dopaminy tworzy w umyśle umierającego pełną ekstazę cierpienia. Wszystko to dzieje się więc jak w zwolnionym, filmowym tempie. Napięcie jest tutaj starannie i powoli budowane, ciągnie się jak palona smoła, by w kulminacyjnym punkcie trafić w czuły punkt, zadając tym samym cios ostateczny po którym nagrobna płyta zamknie się na wieki. I choć wszystko jest tutaj zbudowane na – mogłoby się wydawać – prostych patentach: potężnego growlu Biesa, gęstej jak wydzielina z trupa perkusji P. czy też ociekających krwią riffów Antasa, to potrafi ta muzyka wkręcić jak dobry narkotyk, po którego spożyciu wpada się do głębokiego dołu zasypywanego właśnie przez grabarzy. I widzimy wszystko tak, jakbyśmy brali udział we własnym pogrzebie z perspektywy widza, czerpiąc z tego sadystyczną przyjemność.
Jestem zaskoczony w chuj tym materiałem, ale jak to historia pokazuje właśnie taka lepa na ryj daje najlepsze efekty. Mental Funeral dojebało równo do grobu i mam nadzieję, że kolejne wyziewy to tylko kwestia czasu. Jestem tego pewien.





