Wydawca: Selfmadegod Records
Megascevenger to kolejny z 2938469 projektów Roggi Johannssona. I o ile co i rusz jakiś wpada mi jakiś krążek, gdzie Rogga figuruje na liście płac, o tyle z tym konkretnym nie miałem jeszcze do czynienia.
Sprawdźmy więc, co takiego na „Boneyard Symphonies” się znajduje. Nie wiem, czy będziecie zaskoczeni czy nie – ale przez trzydzieści trzy minuty jesteśmy katowani oldschoolowym death metalem. Do tego death metalem o szwedzko – brytyjskiej duszy – chropowatym, surowym, bujającym. Ten album to taki trochę „all star record”, bo Rogga gościnnie zaprosił tu muzyków Fleshcrawl, Revel in Flesh, Puteraeon, Thorium, Blood Mortized, Entrails, General Surgery, Birdflesh, Dead czy Megaslaughter. Już przez sam fakt, że ich wymieniłem mam mniej do opisywania w recenzji, a równocześnie Wy patrząc na te szyldy jesteście sobie w stanie samemu sobie doskonale wyrobić opinię, z czym słuchacz ma do czynienia na „Boneyard Symphonies”. Tak, ta płyta jest na wskroś death metalowa, co mnie osobiście cieszy. Nie jest też ani trochę innowacyjna, co również mnie nie boli. Jeśli szukacie krążka, którego chcielibyście sobie słuchać na przykład do jazdy samochodem, zmywania naczyń, ścierania kurzu, picia wódki albo piwska z kolegami to „Boneyard Symphonies” jest idealnym rozwiązaniem.
Aha, Rogga ponoć ma w domu jamnika, a nikt kto ma w domu jamnika nie może być zjebanym. Weźcie to pod uwagę przy liście zakupów płytowych.
Ocena: 7/10




